Bardzo dobry trener. Najlepszy możliwy człowiek. Wspomnienie Jacka Magiery

Tragicznie i niespodziewanie zmarły w piątek Jacek Magiera był jednym z najlepszych polskich trenerów ostatnich lat - jedynym, który prowadził klub w Lidze Mistrzów. Ale przede wszystkim był wspaniałym człowiekiem, powszechnie lubianym i szanowanym w środowisku piłkarskim. Zostawia po sobie ogromną stratę.
- Odeszła bliska dla mnie osoba. Bardzo dobry trener, a najlepszy możliwy człowiek - powiedział w piątek Aleksandar Vuković, który z Jackiem Magierą grał w Legii, a potem był asystentem w jego sztabie. To chyba najwięcej mówi. W specyficznym, niełatwym środowisku piłkarskim Magiera był dla wielu najbardziej uprzejmym, życzliwym i ciepłym człowiekiem, jakiego spotkali. Takim go zapamiętamy
***
Urodził się 1 stycznia 1977 roku w Częstochowie. Był wychowankiem Rakowa, w którego barwach zadebiutował w Ekstraklasie mając 18 lat. W wieku 20 lat przeniósł się do Legii, w której występował z sukcesami przez kolejną dekadę, z przerwami na wypożyczenia do Widzewa i Rakowa. Jako piłkarz dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski, raz Puchar Polski i raz Puchar Ligi. W sumie, w barwach Legii rozegrał ponad 230 meczów.
Utalentowany pomocnik występował na każdym szczeblu juniorskim reprezentacji Polski. Z kadrą Polski U16 zdobył Mistrzostwo Europy 1993. Był kapitanem reprezentacji U17, która na mistrzostwach świata w Japonii w 1993 roku pod wodzą Andrzeja Zamilskiego zajęła czwarte miejsce. Sam wyliczył, że w kadrach młodzieżowych uzbierał 99 występów, ale nigdy nie doczekał się tego setnego, w pierwszej reprezentacji.
Marzenie o kadrze spełnił w 2025 roku, gdy został asystentem selekcjonera Jana Urbana. Była to bardzo nieoczywista decyzja przecież doświadczonego już, samodzielnego szkoleniowca. Wcześniej Magiera prowadził kadrę do lat 20 na mundialu U20, który w 2019 roku odbył się w Polsce. Przez niecały rok był też selekcjonerem reprezentacji U19.
Jako trener również najmocniej związany był z Legią Warszawa. Od 2006 do 2014 roku pełnił funkcję asystenta w sztabach Dariusza Wdowczyka, Jacka Zielińskiego, Stefana Białasa, Macieja Skorży i Jana Urbana. U tego ostatniego aż w 178 meczach w latach 2007-10 i 2012-13. Później pracował już jako samodzielny trener w rezerwach Legii i w Zagłębiu Sosnowiec, by we wrześniu 2016 wrócić na Łazienkowską, wreszcie jako pierwszy trener, pierwszej drużyny.
Miał zaszczyt poprowadzić "Wojskowych" w pięciu meczach fazy grupowej Ligi Mistrzów. Pod jego wodzą zremisowali u siebie 3:3 z Realem Madryt, przegrali 4:8 z Borussią w Dortmundzie (do dziś to najbardziej obfitujący w gole mecz ery LM), ale też w ostatniej kolejce wygrali w Warszawie ze Sportingiem 1:0, dzięki czemu wyprzedzili go w grupie i na wiosnę zagrali w fazie play-off Ligi Europy.
"Magic", jak jeszcze z czasów piłkarskiej kariery nazywali go kibice, zdobył z Legią mistrzostwo Polski 2016/17, ale niesatysfakcjonujące wyniki w kolejnym sezonie sprawiły, że został pierwszym trenerem zwolnionym przez Dariusza Mioduskiego.
Potem prowadził już tylko jeden klub - Śląsk Wrocław, z którego został zwolniony w 2022 roku, ale mając nadal ważny kontrakt ponownie ściągnięty rok później. W sezonie 2022/23 uratował WKS przed spadkiem, a w sezonie 2023/24 do ostatniej kolejki walczył o mistrzostwo Polski z Jagiellonią. 12 listopada 2024 roku został ponownie zwolniony. Śląsk zajmował wówczas ostatnie miejsce w tabeli i na koniec sezonu spadł. Magiera później zwykł przekonywać, że do spadku nie doszłoby, gdyby zachował posadę.
Przekonany o swoich umiejętnościach, pewny siebie, nieunikający mocnych opinii i stanowczych deklaracji. Ale przy tym niezwykle merytoryczny, kulturalny, z bagażem doświadczeń i potężnym zapleczem wiedzy - dla dziennikarzy był wymarzonym rozmówcą. Tym bardziej, że rzadko odmawiał rozmów. Każdą prośbę i każdego człowieka traktował z szacunkiem.
Dla swoich piłkarzy i współpracowników był wzorem, wsparciem i przyjacielem. Nie znam nikogo, kto miałby o nim złą opinię. Był świadom swoich mocnych, ale i słabszych stron. Ciągle doskonalił swój warsztat. Przykładał dużą wagę do tzw. kompetencji miękkich - wsparcia psychologicznego, odpowiedniej motywacji. Patrzył uważnie w głąb siebie. Bez reszty oddał się piłce, ale nie zatracił w sobie człowieczeństwa i w każdym innym też tego człowieka dostrzegał.
Panie Trenerze Jacku, spoczywaj w pokoju.