Bielsa obnażył piłkarzy Urugwaju. Byli w stanie wytrzymać tylko 10 minut
Marcelo Bielsa podsumował swoją kadencję w roli selekcjonera Urugwaju. Doświadczony szkoleniowiec zdradził, z jakimi przeszkodami mierzył się przed i w trakcie mundialu.
Urugwaj zawiódł na mundialu. Drużyna prowadzona przez Marcelo Bielsę zakończyła turniej już po fazie grupowej. Zdobyła w niej dwa punkty za remisy z Arabią Saudyjską i Republiką Zielonego Przylądka.
Niepowodzenie na mundialu oznacza kres kadencji 70-latka. Bielsa podsumował swoją pracę podczas długiej konferencji prasowej. Opowiedział na niej o kulisach swojej pracy z kadrą.
- Po listopadowym meczu ze Stanami Zjednoczonymi spotkałem się z małymi grupami zawodników, aby każdy mógł swobodnie powiedzieć, co czuje. Gdy uczestniczy w tym wiele osób, wszystkim trudniej dojść do głosu. Zapisywałem i uważnie słuchałem tego, co piłkarze wskazywali jako elementy mojego sposobu pracy, które sprawiają im dyskomfort - zdradził Bielsa.
Jedną z tych kwestii była liczba i długość odpraw. Argentyńczyk po zasięgnięciu języka postanowił je radykalnie ograniczyć, bo piłkarze nie byli w stanie utrzymać koncentracji.
- Żadna z tych odpraw nie trwała dłużej niż dziesięć minut. Mam dokładnie zapisane - i omawiałem to także z piłkarzami - ile odpraw odbyliśmy, jakich tematów dotyczyły i ile trwały. Ograniczyliśmy je o ponad połowę - wyjaśnił Bielsa.
- Zawsze staram się oceniać, z kim rozmawiam, co mówię, w jaki sposób to przekazuję, ile to trwa i jakich środków używam. Ale jeśli zawodnicy mówią: „Wolimy odpocząć, bo to powoduje u nas mentalne przeciążenie”, nie mogę ignorować takiego stanowiska - dodał.
- Jeśli przekazywane informacje przestają pomagać, a zaczynają przeciążać, zamiast wspierać - stają się przeszkodą. Ja również nie kierowałem się uporem. Wszyscy nosimy dziś na barkach plecak pełen informacji, niezależnie od tego, czy tego chcemy. Dlatego ograniczyłem liczbę komunikatów, uczyniłem je prostszymi i bardziej przystępnymi. A gdy zrozumiałem, że nawet to nie przynosi efektu, po prostu z nich zrezygnowałem - podsumował Argentyńczyk.
Bielsa musiał zmienić też sposób prowadzenia treningów. Wcześniej organizował osobne, krótkie zajęcia dla podstawowych piłkarzy i rezerwowych. Po namowach piłkarzy scalił drużynę.
- Jeśli grupa przedkłada dobrą atmosferę nad jakość treningu albo uważa, że ważniejsze jest wspólne trenowanie niż korzyści metodologiczne, które ja dostrzegam, należy to uszanować - wytłumaczył Bielsa.