Blamaż Porto! Porażka z czerwoną latarnią, tego nikt się nie spodziewał

Piłkarze FC Porto tydzień temu świętowali mistrzostwo Portugalii. W tę niedzielę "Smoki" przegrały jednak 1:3 z Aves, najgorszą drużyną ligi, która z pewnością spadnie z elity.
Podopieczni Francesco Farioliego na dwie kolejki przed końcem sezonu byli już pewni tytułu. Hucznie świętowali po zeszłotygodniowym zwycięstwie z Alvercą.
Wyjazdowe starcie z ostatnim w tabeli Aves okazało się meczem-pułapką. Skład Porto daleki był od optymalnego. Na ławce znaleźli się Diogo Costa, Victor Froholdt, Oskar Pietuszewski czy Jakub Kiwior. W kadrze w ogóle zabrakło Jana Bednarka.
Gospodarze nie byli faworytami, ale walczyli bardzo ambitnie. W 23. minucie sensacyjne prowadzenie dał im Roni, wykorzystując zamieszanie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Porto odpowiedziało dopiero w 53. minucie. Borja Sainz obsłużył Deniza Gula. Turek z bliska wpakował piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania.
Radość gości nie trwała jednak długo. Po zaledwie pięciu minutach Aves wróciło na prowadzenie. Roni znakomicie przymierzył zza pola karnego. Wyrównać znów mógł Gul, lecz znakomicie interweniował Adriel.
W 68. minucie na boisku pojawili się Thiago Silva i Oskar Pietuszewski. Do siatki trafił natomiast William Gomes, lecz wcześniej Gul znajdował się na spalonym.
Aves nie zamierzało ograniczać się jedynie do obrony. W 80. minucie na 3:1 trafił Santos i sensacja stała się faktem. Ostatni zespół ligi wygrał z mistrzem Portugalii. "Smoki" kończyły zresztą mecz w dziesiątkę, bo w doliczonym czasie gry z boiska wyleciał Prpić. Cały mecz na ławce przesiedział Kiwior.