Boniek dosadnie o Lewandowskim. "Nie może się na to obrażać"

Robert Lewandowski był tylko rezerwowym we wtorkowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Zbigniew Boniek nie ma wątpliwości, że właśnie taka jest obecnie pozycja napastnika w drużynie. Mówił o tym w rozmowie z Polsatem Sport.
Obecny kontrakt "Lewego" z Barceloną obowiązuje tylko do czerwca tego roku. Zbigniew Boniek ma nadzieję, że wspomniany mecz z Atletico nie był ostatnim występem Lewandowskiego w elitarnej Lidze Mistrzów.
- Pewnie, byłoby przykro, gdyby to był ostatni mecz Roberta w Champions League. Wiadomo, że Robert musi podjąć jakieś decyzje - powiedział Boniek w rozmowie z Polsatem Sport.
- Widziałem Ferrana Torresa, który zagrał od pierwszej minuty w tak ważnym meczu. Trzeba sobie jasno powiedzieć i Robert nie może się tego wstydzić, nie może się na to obrażać: Lewandowski w Barcelonie jest dzisiaj rezerwowym zawodnikiem, jeśli wszyscy są do dyspozycji trenera Flicka, a przecież jeszcze nie było Raphinhi. Czyli w tak ważnym meczu zdrowy Robert Lewandowski nie wychodzi od pierwszej minuty na boisko! Coś to znaczy - podkreślił.
FC Barcelona po obu spotkaniach narzekała na pracę sędziów. Według Bońka nie to przesądziło jednak o tym, że drużyna Hansiego Flicka odpadła z rywalizacji.
- Piłkarze Barcelony w obu meczach dostali czerwone kartki, bo grają bardzo wysoko w obronie, na granicy ryzyka i od czasu do czasu to przynosi negatywne skutki. Natomiast największym problemem Barcelony był brak Raphinhi w obu meczach - stwierdził.
- Mało kto o tym mówi, ale dziś jedynym zawodnikiem, który robi różnicę w" Barcy", nie jest ani Lewandowski, ani Yamal, którzy grał naprawdę dobry mecz, ani Ferran Torres, tylko właśnie Brazylijczyk. Raphinha jest zawodnikiem, którego trudno zastąpić, zawodnikiem konkretnym, szybkim, który w każdym meczu kreuje sytuacje i strzela bramki. Jego brak odbił się na grze Barcelony, ale i tak generalnie ona źle nie grała - zakończył.