Borek zbulwersowany po klęsce z Ukrainą. "Jest takie słowo na R"

Mateusz Borek nie szczędził ostrych słów po meczu Polski z Ukrainą. Znany komentator miał pretensje nie tylko do piłkarzy, ale także Jana Urbana. W jego opinii zespół zanotował olbrzymi regres.
Reprezentacja Polski przegrała w meczu towarzyskim z Ukrainą 0:2. Na listę strzelców wpisali się Roman Jaremczuk oraz Andrij Jarmołenko.
Po spotkaniu dosadnych słów pod adresem biało-czerwonych nie szczędził Mateusz Borek. W programie na antenie Kanału Sportowego przyznał, że kibice mogą czuć się zawiedzeni. Zespół spisał się bowiem poniżej oczekiwań. Na przestrzeni ostatnich miesięcy zaliczył zaś regres.
- Jestem zbulwersowany, ludzie zapłacili po 190 zł, żeby przyjść na rozrywkę i miałem takie wrażenie, że wybór Ukrainy wynikał z dwóch powodów. Po pierwsze, tutaj jest mnóstwo Ukraińców we Wrocławiu. Z tego, co się orientuję, to grubo powyżej 100 tys. Po drugie, bali się chyba o frekwencję po przegranych barażach, żeby nie grać z Kosowem, które pierwotnie było zakontraktowane. Ostatecznie padł wybór na Ukrainę. To była totalna fuszerka. Jest takie słowo na "R" i to jest "Regres". Ja zauważam regres w grze reprezentacji Polski - wypalił znany komentator.
Borek zauważył ponadto, że zmiany przeprowadzone przez Jana Urbana nastąpiły w złym momencie. Z racji tego, że Robert Lewandowski opuścił boisko w przerwie, kibice nie mogli mu podziękować.
- Nie da się grać byle jak w reprezentacji. To zawsze jest duma, tożsamość. Bez względu na to, czy to mecz towarzyski, czy o punkty. To zawsze jest mecz najważniejszy. Przyszli ludzie dla "Lewego", dla Zielińskiego. Dlaczego oni nie zeszli w 55. minucie? Kibice mogliby im podziękować. Zeszli liderzy w przerwie - totalnie niezauważeni. Czuję niesmak po tym meczu - podsumował Borek.
Kolejny mecz reprezentacji Polski odbędzie się już 3 czerwca. Tym razem drużyna prowadzona przez Jan Urbana zagra w Warszawie z Nigerią.
Oglądaj studio po meczu Polska - Ukraina na kanale Meczyki:
