Brzydki mecz w Ekstraklasie. Więcej kartek niż celnych strzałów
W sobotę Zagłębie Lubin bezbramkowo zremisowało z Pogonią Szczecin. Sędzia Paweł Raczkowski pokazał aż dziewięć kartek, w tym jedną czerwoną. Groźnych uderzeń było znacznie mniej.
Początek spotkania nie należał do porywających. Najważniejszym wydarzeniem okazał się bezmyślny faul Cuicia z 23. minuty. Napastnik kopnął leżącego Michalskiego i wyleciał z boiska, co opisywaliśmy TUTAJ.
Chwilę później notes sędziego Raczkowskiego zaczął być skrzętnie uzupełniany. Żółte kartki zobaczyli Cojocaru, Kocaba, Kosidis, Nowogrodzki, Acorsa oraz Yakuba. A to wszystko w pierwszej połowie.
Ciekawych akcji było znacznie mniej. Co jednak szczególne, Pogoń powinna otworzyć wynik. W 41. minucie Ali wrzucił do Mukairu, ale ten posłał bardzo niecelny strzał głową, chociaż okazję miał świetną.
Po zmianie stron Zagłębie wcale nie ruszyło z kopyta. Gospodarze mieli wprawdzie niezłą okazję, ale kapitalnie interweniował Cojocaru. Poza tym znów sypały się kartki - tym razem dla Mendy'ego oraz trenera Garcii.
W 77. minucie groźnie uderzył Dziczek, natomiast Keramitsis został powstrzymany przez Alomerovicia. "Miedziowi" najlepszą okazję zmarnowali w doliczonym czasie gry, gdy Cojocaru świetnie zatrzymał główkę Reguły.
Finalnie Pogoń i Zagłębie podzieliły się punktami po bezbramkowym remisie. Lubinianie, którzy większość meczu grali w przewadze, mają czego żałować.