Tak skończyło złote dziecko futbolu. Ma 28 lat i jest wart... 800 tysięcy euro

Tak skończyło złote dziecko futbolu. Ma 28 lat i jest wart... 800 tysięcy euro
IMAGO / pressfocus
Miał wszystko, by zostać piłkarzem klasy światowej - naturalny talent, duże umiejętności i znakomite warunki rozwoju od bardzo młodego wieku. Wszystko skończyło się totalną klapą. Gdyby Emre Mor był bardziej cierpliwy i pracowity, być może do dziś grałby w piłkę na bardzo wysokim poziomie.
Jeżeli mówimy o piłkarzach, którym miano "złotego dziecka futbolu" bardziej zniszczyło karierę niż ją napędziło, to Emre Mor jest tu przykładem wręcz idealnym. Turecki skrzydłowy, który przyszedł na świat w Danii, od początku miał potencjał na zrobienie bardzo dużej kariery. W wieku 17 lat trafił do FC Nordsjaelland, czyli jednej z najlepszych akademii piłkarskich w kraju. Nie zasiedział się w niej jednak zbyt długo - barwy zmienił tuż po wyjeździe na EURO 2016 z dorosłą reprezentacją Turcji.
Dalsza część tekstu pod wideo
Gdy piłkarz był już pełnoletni, skusił Borussię Dortmund, która wydała na niego około 10 milionów euro. W momencie zmiany barw Turek nie miał nawet rozegranego tysiąca minut w seniorskim futbolu. Przedstawiciele "Żółto-Czarnych" mieli jednak świadomość jego ogromnego talentu i wyprzedzili w wyścigu o transfer m.in. Liverpool Juergena Kloppa.
Największymi atutami Emre Mora były niesamowite umiejętności dryblingu oraz nienaganna technika, które rekompensowały jego bardzo niski wzrost oraz nikłą siłę fizyczną. Przy swoim stylu gry nie mógł uniknąć porównań do Leo Messiego. Przygodę w Bundeslidze zaczął od gola w debiucie - trafił do siatki w 88. minucie wygranego 6:0 meczu z Darmstadt. Start więc był bardzo obiecujący, ale chwilę później pojawiły się problemy.
Oczywistym jest, że ze względu na konkurencję w składzie (Marco Reus, Andre Schuerrle, Christian Pulisic, Ousmane Dembele) nie było łatwo o to, by Mor z miejsca otrzymał stałe miejsce w wyjściowej jedenastce. Utrudniły to charakter i niecierpliwość samego piłkarza, który nie dogadywał się z Thomasem Tuchelem oraz pozostałymi członkami sztabu szkoleniowego.
W maju 2017 roku głośno było o spięciu między Morem a ówczesnym trenerem Borussii Dortmund. Piłkarz miał zostać wysłany na dodatkowy trening, lecz głośno zaprotestował, co bardzo zdenerwowało niemieckiego szkoleniowca. Ale to była tylko jedna z wielu sytuacji, które utrudniały komunikację na linii zawodnik-klub.
Przed sezonem 2017/18 BVB sprzedała Mora do Celty Vigo za 13 milionów euro. Hiszpański klub z miejsca zaproponował Turkowi regularną grę, co było dla niego kluczowe w podjęciu decyzji o swojej przyszłości. Zmiana otoczenia nie wyeliminowała jednak problemów - 20-latek spóźniał się na treningi, był odsuwany od zespołu i krytykowany za to, że nie potrafi wpasować się w jego dynamikę.
Miarka przebrała się w roku 2021. Wtedy bowiem piłkarz udał się do Dubaju pod pretekstem operacji kolana, ale gdy już był na miejscu, zaczął publikować w mediach społecznościowych zdjęcia o charakterze turystycznym.
- Wyjechał za granicę za zgodą klubu, ale kiedy już tam był, zdaliśmy sobie sprawę, że nie był tam z powodów czysto medycznych. Nie zagra już więcej, rozczarował nas - skarżył się na łamach AS ówczesny trener Celty, Eduardo Coudet. I rzeczywiście, Mor najpierw został w klubie zawieszony, a później posłany na wypożyczenie do tureckiego Fatih Karagumruk, które po roku podpisało z nim już stałą umowę.
Mor ani w Borussii, ani w Celcie nie pełnił nawet częściowo ważnej roli. Gdy kompletował transfer do Turcji, miał 24 lata. Był w wieku, w którym większość piłkarzy z jego potencjałem podejmuje kluczowe decyzje co do swojej kariery. Jego agentem był niezawodny Mino Raiola, który mimo wszystko starał się utrzymać go na dobrej ścieżce. Ale nawet z tyloma możliwościami kolejne "złote dziecko" zaprzepaściło swój talent.
Obecnie Emre Mor wciąż gra w lidze tureckiej, już jako doświadczony, 28-letni piłkarz. Po jednym przyzwoitym sezonie w Karagumruk (pięć goli i trzy asysty w 28 meczach) trafił do Fenerbahce, czyli kolejnego klubu z wielką marką, w którym nie miał szans grać regularnie w pierwszym składzie. Sezon 2024/25 spędził na wypożyczeniu w Eyupsporze, a w obecnej kampanii nie rozegrał jeszcze dla "Fener" ani jednego meczu przez kontuzję. Wszystko wskazuje na to, że i stamtąd zaraz odejdzie. Jego kontrakt wygasa w czerwcu i raczej nie należy się spodziewać, że złoży pod nim nowy podpis.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 10:00
Źródło: własne

Przeczytaj również