Z 0:2 na 3:2! Co za comeback Borussii

Borussia Dortmund, choć przegrywała już 0:2, odrobiła straty i pokonała HSV 3:2. Beniaminek Bundesligi ma czego żałować. Do przerwy wszystko wskazywało na to, że dojdzie do sensacji.
W ostatnich dwóch meczach Borussia Dortmund sięgała po cenne zwycięstwa. Za ciosem mogła pójść w sobotę, przy okazji pojedynku z HSV.
Gorszego wejścia w to starcie były mistrz Niemiec nie mógł sobie wyobrazić. Już w 19. minucie prowadzenie gościom dał Philip Otele.
HSV nie zwolniło tempa i tuż przed przerwą podwyższyło na 2:0. Kapitalne podanie od Fabio Vieiry otrzymał Albert Sambi Lokonga. Belgijski pomocnik stanął sam na sam z bramkarzem i trafił do siatki.
Faworyt mógł złapać kontakt w 45. minucie, kiedy to arbiter przyznał rzut karny Borussii. Uderzenia na gola nie zamienił jednak Felix Nmecha.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy niemiecki pomocnik mógł naprawić swój błąd. Gracz gospodarzy z łatwością doszedł do pozycji strzeleckiej, lecz dobrą interwencją popisał się Daniel Heuer Fernandes.
Borussia do końca walczyła o kontakt, co na lekko ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry poskutkowało bramką na 1:2 z rzutu karnego. Za odrabianie strat zabrał się Ramy Bensebaini.
Faworyt nie zwolnił tempa i ruszył za ciosem. Chwilę później piłkę w siatce umieścił Serhou Guirassy. Napastnik Borussii najlepiej odnalazł się w polu karnym, dopadł do piłki i popisał się golem na 2:2.
Nie był to jednak koniec popisów gospodarzy. W 85. minucie swoją drugą bramkę zdobył Bensebaini, który zapewnił zwycięstwo 3:2.