Były gwiazdor trafił do klubu z IV ligi. Przyszedł i rzucił "klątwę"
W połowie stycznia Douglas Costa wrócił do Europy i zasilił szeregi Chievo Werona, które gra w Serie D. Brazylijski skrzydłowy miał pomóc słynnemu zespołowi w odbudowie. Na razie nie jest jednak kolorowo.
Douglas Costa był niegdyś uznawany za czołowego skrzydłowego świata. W 2018 roku działacze Juventusu płacili za niego 40 mln euro. Po odejściu z Turynu jego kariera znalazła się jednak na ostrym zakręcie.
Wielokrotny reprezentant Brazylii bronił barw Fluminense, Gremio Porto Alegre i Sydney FC. Jak informowały media, jego problemy nie kończyły się jednak na boisku. Po tym, jak Costa przestał opłacać alimenty, trafił na radar służb. W efekcie postanowił uciec z Brazylii i wrócić do Europy.
Na współpracę z Costą skusiło się Chievo Werona. Słynna drużyna gra obecnie w Serie D, co jest związane z niedawnym bankructwem. Przyjście byłego gracza Juventusu miało pomóc w awansie, jednak na razie nic nie idzie po jego myśli. 34-letni skrzydłowy rzucił "klątwę" na swój zespół.
Od chwili debiutu Brazylijczyka w barwach włoskiego klubu ten nie wygrał nie jednego meczu. W ostatnim czasie musiał bowiem uznać wyższość Caldiero (1:4), Caratese (1:4) oraz Oltrepo (0:3).
Fatalna forma Chievo sprawiła, że zespół Marco Didu zajmuje szóste miejsce w Serie D i traci aż 12 punktów do pozycji dających bezpośredni awans poziom wyżej. W grę nadal wchodzi zaś promocja przez baraże.
Bieżący sezon w IV lidze włoskiej jest dla Costy pierwszym i zarazem ostatnim. Po jego zakończeniu piłkarz wyląduje w Al-Ittifaq. Klub z Bliskiego Wschodu oraz Chievo mają tego samego właściciela.