Były piłkarz Arsenalu trafił do... polskiej I ligi. W klubie łapali się za głowy

Były piłkarz Arsenalu trafił do... polskiej I ligi. W klubie łapali się za głowy
Norbert Barczyk / PressFocus
Były zawodnik Arsenalu w I lidze? W normalnych warunkach byłby to hit. Wyszedł kit. Raków Częstochowa pożegnał Daniela Boatenga bez żalu, po zaledwie dziewięciu występach.
Daniel Boateng zaczął przygodę z futbolem w akademii Arsenalu. W London Colney był jednym z najbardziej wyróżniających się graczy. W wielu juniorskich drużynach pełnił nawet funkcję kapitana, prowadząc je do pierwszych sukcesów. W związku z tym sztab szkoleniowy "Kanonierów", z Arsene’em Wengerem na czele, postanowił dać mu szansę.
Dalsza część tekstu pod wideo
W 2010 roku, po siedmiu latach w akademii, stoper zameldował się w seniorskim zespole. Na debiut przyszło mu poczekać aż kilkanaście miesięcy. Koniec końców ten jednaka nastąpił. Po znalezieniu się na ławce rezerwowych w meczu Pucharu Ligi ze Shrewsbury Town, 25 października 2011 roku Boateng zameldował się na placu gry w spotkaniu z Boltonem.
W 84. minucie rywalizacji Anglik zastąpił Thomasa Vermaelena. Jak się później okazało, był to jego jedyny występ w barwach Arsenalu. W następnych latach środkowy obrońca nie otrzymał szansy ani w Pucharze Ligi, ani w innych rozgrywkach. Zamiast tego zsyłano go na wypożyczenia: do Swindon Town, Oxford United i Hibernian. Nigdzie nie zdołał jednak błysnąć.
Wobec tego w 2014 roku "Kanonierzy" nie przedłużyli wygasającej umowy z graczem. Ten został na lodzie. Bez doświadczenia w profesjonalnym futbolu pozostało mu poszukiwać zatrudnienia w niższych ligach lub egzotycznych rozgrywkach. Finalnie po kilku miesiącach bez klubu kontynuował karierę w szwedzkim Soedertaelje oraz szkockich Airdrieonians.
Dzięki udanym występom Boateng z czasem uwierzył, że jest w stanie wrócić do wielkiej piłki. Postanowił poszukać zatrudnienia w silniejszym klubie. Jego wybór padł na Raków Częstochowa. Latem 2017 roku Anglik został zaprezentowany w nowej ekipie. O ruchu od razu zrobiło się głośno w mediach. Nieczęsto gracze z takim CV lądowali bowiem w I lidze i rzadko lądują do dziś.
Szybko okazało się jednak, że z dawnej jakości defensora pozostało niewiele. Przez kilka miesięcy nadrabiał zaległości treningowe. Gdy był gotowy do gry, zdążył zanotować w klubie tylko dziewięć występów. Marek Papszun wystawiał go zarówno w obronie, jak i w pomocy, jednak jedyne, z czego zasłynął jego podopieczny, to zdolność szybkiego wyłapywania żółtych kartek.
Po zakończeniu rundy jesiennej Boateng nie wrócił już do gry w Rakowie. Przed startem piłkarskiej wiosny oddano go do Olimpii Grudziądz. Tam grał jeszcze mniej. Trzy występy wystarczyły, żeby Anglik na stałe udowodnił, że pierwszoligowe progi są dla niego za wysokie. Nikt nie myślał, żeby przedłużać z nim kontrakt. Stoper znowu pozostał bez klubu.
W kolejnych latach Boateng wciąż grał w mniej renomowanych ligach. Kolejne lata spędził w rumuńskim Aerostarze Bacau, a po wybuchu pandemii koronawirusa wrócił do Londynu, gdzie występował w półamatorskich Welling United i Haringey Borough. Potem zwrócił na siebie uwagę głośnym wywiadem, w którym zasugerował, że w Polsce padł ofiarą rasizmu.
Choć Anglik nie odwiesił oficjalnie butów na kołek, można się spodziewać, że nie wróci już na plac gry. Pozostaje bez klubu od 2022 roku. W międzyczasie wyrobił uprawnienia trenerskie i założył własną szkółkę Daring Ballers, w ramach której prowadzi treningi dla dzieci i młodzieży. Przez pewien czas pracował również w ekipie Leyton Orient.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.

Przeczytaj również