Były selekcjoner reprezentacji z receptą na baraże. Tak Polacy nie powinni grać. "Nie mogłem na to patrzeć"

Były selekcjoner reprezentacji z receptą na baraże. Tak Polacy nie powinni grać. "Nie mogłem na to patrzeć"
Lukasz Sobala / PressFocus
Antoni Piechniczek udzielił kilku rad reprezentacji Polski. Były selekcjoner chce, aby kadra grała nie tylko efektywnie, lecz także efektownie.
Mecz barażowy pomiędzy Polską a Estonią zbliża się wielkimi krokami. Już 21 marca podopieczni Michała Probierza powalczą o awans do finałowego starcia o udział w mistrzostwach Europy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Zdaniem trenera biało-czerwonych w latach 1981-1986 i 1996-1997, Antoniego Piechniczka, Polacy wydają się być faworytami tego spotkania. Jego zdaniem należy wykorzystać ten atut i odnieść zwycięstwo w dobrym stylu.
Piechniczek i Kulesza
Marcin Bulanda / pressfocus
81-latek przywołał październikowe starcie Polski z Wyspami Owczymi, kiedy tak się nie stało. Sebastian Szymański otworzył wynik już w czwartej minucie, lecz na kolejne trafienie trzeba było czekać do drugiej odsłony starcia.
- Strzeliliśmy szybko gola. Byłem pewien, że do przerwy będzie najmniej 3:0. Jak strzelili gola, wrócili do złego stylu: ja do ciebie, ty do mnie, na stojąco, ten, który miał piłkę, musiał się długo rozglądać, komu podać. Nie mogłem na to patrzeć! Gdybym był w szatni po takiej pierwszej połowie, tak bym nagadał piłkarzom, że by im w pięty poszło - powiedział Piechniczek.
- Strzelcie Estonii cztery, pięć goli i potem możecie się bawić. Trzeba wysoko wygrać, żeby nas to dobrze usposobiło przed finałem baraży, który będzie arcytrudny. Wszyscy wiedzą, że na boisku leży dobre kilka milionów euro. No to kto nie chce tego podnieść? - zapytał były trener w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Zwycięzca spotkania Polska - Estonia zmierzy się na wyjeździe z lepszym z drugiej pary półfinałowej, w której Walia zagra z Finlandią. Finał baraży zaplanowano na 26 marca.
Piechniczek
Marcin Bulanda / pressfocus
Redakcja meczyki.pl
Michał Boncler01 Mar · 08:34
Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Przeczytaj również