Były snajper Man United się odblokował. Pierwszy gol od 11 miesięcy [WIDEO]
"Anthony Martial wpisuje się na listę strzelców" - aż trudno uwierzyć, jak dawno nie słyszeliśmy tego stwierdzenia. Francuz wreszcie trafił do siatki, a jego Monterrey rozbiło Mazatlan FC aż 5:1.
Ekipa z Monterrey była wyraźnym faworytem tego starcia. Już w ósmej minucie wyszła na prowadzenie za sprawą Jesusa Corony, który skutecznie wykończył podanie Sergio Canalesa. W 21. minucie było już 2:0 po tym, jak piłkę do bramki posłał Jorge Rodriguez.
Nie minęło pięć minut, a meksykański gigant już otrzymał szansę na zdobycie kolejnej bramki, tym razem z rzutu karnego. Do "jedenastki" podszedł napastnik znany z europejskich boisk - Anthony Martial. 30-latek przez wiele sezonu był częścią Manchesteru United, w którego barwach rozegrał 317 meczów, strzelił 90 goli, a także wygrał Ligę Europy.
Ostatnimi czasy Francuzowi nie powodziło się jednak najlepiej. Po odejściu z "Czerwonych Diabłów" przeniósł się do AEK-u Ateny, gdzie początkowo miał solidne liczby - w sezonie 2024/25 strzelił siedem goli w 16 meczach greckiej ekstraklasy. Problem w tym, że ostatni z nich padł... 9 lutego.
Od tej pory Martial nie był w stanie pokonać żadnego golkipera przez długie miesiące. Nie pomagały kontuzje, nie pomogła również zmiana klubu - we wrześniu piłkarz został zakontraktowany przez Monterrey. Tam też miał problem, by się przełamać. Wystąpił w 14 spotkaniach i w żadnym nie udało mu się trafić do siatki.
Rzut karny w ligowym starciu z Mazatlan był dla francuskiego napastnika niepowtarzalną okazją na przerwanie fatalnej serii, która trwała już 11 miesięcy. Wziął więc rozbieg i oddał... fatalny strzał, bezproblemowo obroniony przez bramkarza. Przy dobitce golkiper nie miał jednak żadnych szans - Monterrey prowadziło już 3:0.
Ale to nie był koniec dobrego występu wychowanka Lyonu. Do gola dołożył on bowiem również dwie asysty, dokładając bardzo dużą cegiełkę do ostatecznej wygranej 5:1.