Co dalej z przerwami na nawodnienie? Wenger wyjaśnił, co teraz zrobi FIFA
Wprowadzenie obowiązkowych przerw na nawodnienie w trakcie meczów mistrzostw świata wywołało wielkie emocje. Przyszłość tego rozwiązania nie jest pewna.
FIFA przed mundialem zarządziła, że w środku pierwszej i drugiej połowy gra będzie przerywana na trzy minuty. Piłkarze mieli czas, by się napić i schłodzić, trenerzy udzielali im wskazówek, a telewizje mogły nadać reklamy. Szacuje się, że stacja Fox, która pokazywała mundial w USA, zarobiła w ten sposób 250 mln dolarów.
Przerwy były obligatoryjne - niezależne od warunków atmosferycznych czy miejsca rozegrania spotkania. Odbywały się też na zadaszonych stadionach w Atlancie, Dallas, Houston i Vancouver.
- W niektórych spotkaniach takie przerwy były naprawdę potrzebne. Chcieliśmy jednak, aby wszystkie mecze były prowadzone według tych samych zasad, dlatego już przed rozpoczęciem turnieju zdecydowaliśmy, że będą obowiązywać we wszystkich spotkaniach - wyjaśnił Arsene Wenger, dyrektor FIFA ds. globalnego rozwoju piłki nożnej.
Pozostaje pytanie, czy FIFA utrzyma przerwy na nawodnienie w organizowanych przez siebie rozgrywkach, czy to rozwiązanie zakończy żywot po jednym turnieju. Decyzja jeszcze nie zapadła.
- Nie wszystkim się to podobało. Po mistrzostwach świata przeanalizujemy, jaki były rzeczywiste efekty tego rozwiązania - poinformował Arsene Wenger, dyrektor FIFA ds. globalnego rozwoju piłki nożnej.
- Nie wydaje mi się, aby miało to jakikolwiek wpływ na wyniki meczów. Jesteśmy jednak po to, aby służyć ludziom oglądającym piłkę nożną, dlatego ostateczne wnioski wyciągniemy po zakończeniu turnieju - dodał Francuz.