Cudowny turniej gracza Realu Madryt. On znowu to zrobił

Reprezentacja Maroka awansowała do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki. Bohaterem "Lwów Atlasu" został Brahim Diaz, który strzelił czwartego gola podczas turnieju.
Marokańczycy podeszli do tego meczu jako wyraźni faworyci. Podopieczni Walida Regraguiego imponowali formą w fazie grupowej, zdobywając siedem punktów w meczach z Komorami, Mali i Zambią.
Tanzania chciała jednak sprawić sensację. Na początku niedzielnego meczu Simon Msuva uderzył nad bramką strzeżoną przez Bono. Po chwili niecelny strzał oddał Neil El Aynaoui.
W 15. minucie Ismael Saibari trafił do siatki, wykorzystując centrę z rzutu wolnego. Radość Maroka okazała się jednak przedwczesna. Bramkę anulowano z powodu spalonego.
W 21. minucie Tanzania domagała się odgwizdania rzutu karnego. Arbiter zdecydował, że Novatus Miroshi nie został sfaulowany. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Maroko nie mogło być zadowolone z takiego rezultatu.
W 64. minucie Marokańczycy objęli prowadzenie. Hakimi zagrał do Brahima, który zatańczył z piłką w polu karnym, po czym mocnym strzałem przy bliższym słupku zaskoczył Masalangę. Bramkarz Tanzanii mógł zachować się lepiej w tej sytuacji. Dla gracza Realu była to czwarta bramka w czwartym meczu turnieju.
Po stracie bramki Miguel Gamondi przeprowadził cztery zmiany. Z ławki Tanzanii podnieśli się Ally Samatta, Shomari Kapombe, Tarryn Allarakhia i Charles M'Mombwa. Żaden z rezerwowych nie został bohaterem. W doliczonym czasie Iddy Nado próbował doprowadzić do dogrywki, ale akcję przerwano z powodu spalonego.
Maroko wygrało z Tanzanią 1:0 i awansowało do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki. W niedzielny wieczór "Lwy Atlasu" poznają kolejnego rywala, którym będzie zwycięzca meczu RPA - Kamerun.