Cztery gole w meczu Ekstraklasy. Wisła Płock przerwała niemoc
Wisła Płock wygrała na swoim stadionie pierwszy raz od 10 kwietnia. Drużyna Adama Majewskiego pokonała Cracovię 3:1.
Wisła szybko, bo już w 10. minucie, objęła prowadzenie. Obronę Cracovii zaskoczył Patryk Kun. Mierzący 165 cm piłkarz strzelił gola... głową po wrzutce Diona Gallapeniego.
Cracovia nie potrafiła stworzyć sobie okazji do wyrównania. Niewiele brakowało, a straciłaby drugiego gola. W 30. minucie blisko był Olaf Kobacki, ale w dogodnej sytuacji kopnął obok słupka.
Sytuacja Cracovii skomplikowała się w 58. minucie. Z boiska po dwóch żółtych kartkach musiał zejść Dominik Baumgartner. Po chwili "Pasy" straciły drugiego gola. W 61. minucie ostro na bramkę uderzył Adam Radwański, piłkę na słupek sparował Sebastian Madejski, ale miał pecha - ta odbiła się następnie od jego pleców i wpadła do bramki.
Goście mimo gry w osłabieniu potrafili strzelić kontaktowego gola. W 69. minucie do bramki trafił Mohamed Berte. Odpowiedź Wisły była piorunująca. Zaledwie minutę później trzeciego gola dla gospodarzy strzelił Samuel Akere.
Po trzecim ciosie Cracovia już się nie podniosła. Z ośmioma punktami w ośmiu meczach jest jedenasta w tabeli. Wisła zrównała się z nią punktami, ale na razie jest sklasyfikowana o jedno miejsce niżej.