Czyste szaleństwo na mundialu. Co za mecz Francji z Norwegią
Francja na szczycie swojej grupy mundialowej! "Trójkolorowi" pokonali Norwegię 4:1 (3:1) i zasłużenie rozgościli się na pierwszym miejscu.
Ten mecz nie odpuszczał od samego początku. Już w pierwszej minucie gola mógł strzelić Mbappe, ale jego uderzenie znakomicie odbił Selvik. Rezerwowa Norwegia miała jednak gigantyczne problemy.
W 7. minucie przewagę "Trójkolorowych" spuentował szalejący tego dnia Dembele. Zdobywca Złotej Piłki przepięknie uderzył po asyście Mbappe. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
Finaliści z poprzedniego mundialu dopiero się rozkręcali, wszak atakowali raz za razem, raz za razem. W efekcie w 20. minucie znów trafił Dembele. Kolejną asystę, tym razem przy strzel z dystansu, zanotował Mbappe.
Chwilę po tym golu w szeregi Francji wkradło się zdecydowanie za dużo luzu. Norwegowie zdobyli bramkę kontaktową po zaledwie 13 sekundach od wznowienia gry. Nadzieję w serca Skandynawów wlał Aasgaard, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Szkopuł w tym, że przed przerwą "Trójkolorowi" ukąsili raz jeszcze. Zadziwiająca opieszałość rywala została wykorzystana przez Dembele. Zawodnik PSG bez skrupułów wykorzystał okazję w polu karnym.
Po zmianie stron Norwegia miała świetną okazję, aby znów nawiązać walkę. Rzut karny sprokurował Hernandez, ale Maignan świetnie odbił strzał Larsena. Haaland tylko siedział na ławce i obserwował niezdarne poczynania kolegów.
W kolejnych minutach okazję znów zmarnował Mbappe, a po drugiej stronie Bobb. W samej końcówce spotkania tempo nieco zwolniło i ataków było już mniej. Francuzi starali się grać na walczącego o koronę króla strzelców Mbappe, ale jego starania spełzały na niczym.
Popisał się natomiast Doue, który w doliczonym czasie gry precyzyjnie uderzył po dośrodkowaniu Barcoli. Skończyło się na 4:1 (3:1) i przypieczętowaniu pierwszego miejsca w grupie. Norwegia pozostaje druga.