Dlatego Norwegia zagrała w rezerwowym składzie. Selekcjoner tłumaczy się z posadzenia Haalanda na ławie
Reprezentacja Norwegii zakończyła fazę grupową porażką 1:4 z Francją. Trener Stale Solbakken po spotkaniu musiał tłumaczyć się z wystawienia rezerwowego składu.
Stawką meczu było pierwsze miejsce w grupie. Francuzi przystąpili do walki o nie w podstawowym składzie, ale Norwegowie postawili na dublerów. W podstawowym składzie wyszedł tylko jeden zawodnik - Fredrik Aursnes - który grał od początku w dwóch poprzednich spotkaniach. Z ławki grę kolegów oglądali Erling Haaland czy Martin Odegaard.
Decyzja Solbakkena wywołała duże emocje. Sam twierdzi, że tak naprawdę nie było się nad czym zastanawiać, a przebudowa jedenastki była oczywista.
- To bardzo proste. Po meczu z Senegalem mieliśmy pięciu czy sześciu zawodników - cała obrona i jednen-dwóch pomocników - którzy byli naprawdę mocno wyeksploatowani. Mieliśmy najkrótszy czas na regenerację spośród wszystkich drużyn między dwoma meczami mistrzostw świata. Być może w optymalnym składzie rozegralibyśmy dobry mecz. Ale trzeba było ocenić, czy po tym wszystkim jesteśmy w stanie go wygrać - tłumaczył Solbakken.
- Jedynym argumentem za wystawieniem Erlinga, Martina i pozostałych byłoby zadowolenie kibiców. Ale jesteśmy tutaj po to, żeby zajść jak najdalej. Podjąłbym tę samą decyzję każdego dnia tygodnia - dodał.
Selekcjoner Norwegii nie obawia się, że porażka negatywnie wpłynie na pewność siebie jego piłkarzy. Wręcz przeciwnie.
- Wielu zawodników ma dobre odczucia po grze przeciwko jednej z najlepszych drużyn świata. Stworzyliśmy mnóstwo okazji zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie. Mieliśmy pięć–sześć naprawdę dobrych szans i nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Zostaliśmy natomiast bezlitośnie skontrowani - podkrela Solbakken.
Rywalem Norwegii w 1/16 finału będzie reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej. Mecz odbędzie się 30 czerwca o 19:00.