Dlatego Pieńko przeszedł do Rakowa. "Byłem złotym dzieckiem Lubina"
Tomasz Pieńko w letnim oknie transferowym został piłkarzem Rakowa Częstochowa. Na kanale Meczyki wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na przenosiny do tego klubu.
Pieńko jest wychowankiem Zagłębia Lubin. Wielokrotnie łączono go z innymi klubami, ale do transferu doszło dopiero latem ubiegłego roku. Raków wyłożył za niego 1,8 mln euro.
22-latek przekonuje, że zmiana klubu była niezbędna dla jego rozwoju. W Częstochowie mógł zetknąć się z innymi realiami i wymaganiami.
- W Lubinie byłem bardzo długo, właściwie od dzieciaka. Myślę, że to zmiana na plus. Nie wiedziałem jak będzie, ale chciałem wyjść ze strefy komfortu, bo byłem trochę złotym dzieckiem Lubina. Chciałem zacząć rywalizację, a w Rakowie jest ona bardzo duża. Jak wygrywa się rywalizację, gra się w europejskich pucharach - to mnie przekonało do tego transferu - wyjaśnił Pieńko.
Kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski nie ukrywa, że spore wrażenie zrobił na nim Ivi Lopez. Stara się korzystać z możliwości podpatrywania go podczas treningów.
- Jest bardzo dobrym technikiem. Nie bez powodu zagrał w La Lidze. Widać u niego hiszpański luz, którego niektórzy nie mogą się wyuczyć. Ja się staram wyciągnąć od niego takie rzeczy - skupienie zawodnika przy sobie, przyspieszenie - wyjaśnił Pieńko.
Pieńko w rundzie jesiennej rozegrał 27 meczów. Strzelił w nich trzy gole i zaliczył pięć asyst.