Dlatego Puchacz wystawił klub z Ekstraklasy. "Nie mam żadnych wyrzutów sumienia"

Dlatego Puchacz wystawił klub z Ekstraklasy. "Nie mam żadnych wyrzutów sumienia"
Mateusz Porzucek / pressfocus
Minionego lata niewiele brakowało, aby Tymoteusz Puchacz został piłkarzem GKS-u Katowice. W rozmowie z Weszło przyznał, dlaczego zmienił zdanie i wyjechał do Azerbejdżanu.
Polski obrońca w przeszłości sam musiał zrezygnować ze zmiany otoczenia, gdy był jeszcze zawodnikiem Unionu Berlin. Latem zeszłego roku to on zmienił zdanie ws. transferu.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Przytoczę swoją historię. W Unionie Berlin też mi wydali zgodę na transfer, ja już byłem w Poznaniu i miałem trafić do Lecha przed mistrzostwami świata. Regularnie jeździłem wtedy na kadrę, nawet grałem u trenera Michniewicza. Chciałem pójść na wypożyczenie, żeby łapać minuty w Ekstraklasie i Lidze Konferencji. Dosłownie byłem umówiony na 16:00 na podpisanie kontraktu, a o 14:30 zadzwonił Urs Fischer, żebym jednak wracał, bo nie podpiszą innego zawodnika. Powiedział, że nie będę u niego grał, ale potrzebuje mnie jako opcji na ławce. Zagrałem u niego trzy mecze. Też miałem taką historię - wspominał Puchacz.
- Nie dawałem wtedy żadnych wywiadów, tylko podkuliłem ogon, no i tam poszedłem. Miałem przecież ważną umowę. No i tak samo z "GieKSą" – byłem już dogadany, byłem w Katowicach, ale pojawiła się ta opcja z Azerbejdżanu i zadecydowałem, że dla mojej kariery będzie lepsza - powiedział.
Puchacz w rozmowie z Weszło nie ukrywał, że nie żałuje podjętej przez siebie decyzji. Uważa, iż dobrze zrobił, wybierając ofertę Sabah, a opinia innych go nie interesuje.
- Nie mam z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia. To jest moja kariera, moje życie i ja patrzę na siebie. Jak ktoś nie patrzy na siebie, to mu po prostu życzę powodzenia. Ja patrzę na siebie, na swoją rodzinę i na to, co nam zapewni szczęście. A nie na innych. Nie będę kłamał – reszta mnie nie interesuje. Po prostu taki jestem - stwierdził.
- Krótko jesteśmy tu na Ziemi i szkoda mi patrzeć na szczęście kogoś innego, zadowalając wszystkich dookoła. Raczej skupiam się na sobie. Rozumiem, że mogło to zaboleć trenera i rozumiem rozgoryczenie, ale nie mam z tym żadnego problemu. Też jak to przeczytałem, to nie miałem reakcji, że powiedział nie wiadomo co. No dobrze powiedział, ale czy mnie to jakoś dotknęło? Nie. Czy jest mi źle? Też nie. Przeczytałem i przyjąłem do wiadomości - zakończył.
Maciej - Pietrasik
Maciej PietrasikDzisiaj · 14:21
Źródło: Weszło

Przeczytaj również