Drągowski dostał kopniaka i nie wytrzymał. "Czuję się jak po wojnie"

Bartłomiej Drągowski był w centrum wydarzeń końcówki meczu Raków - Widzew. Bramkarz nie ukrywał wściekłości po tym, co wydarzyło się przy golu gospodarzy na 1:1.
Widzew wybuchł z radości w 94. minucie meczu w Częstochowie, gdy bramkę zdobył Fran Alvarez. Raków zdołał jednak odpowiedzieć - na 1:1 wyrównał Stratos Svarnas.
W akcji bramkowej gości próbował ratować Bartłomiej Drągowski. Golkiper ruszył na strzelającego Diaby'ego-Fadigę, ale nie zdołał go zatrzymać. Obaj się zderzyli, piłka trafiła do Svarnasa, ten skierował ją do siatki.
Drągowski po starciu z Fadigą, który przypadkowo trafił go w głowę po oddaniu strzału, kilka minut zwijał się z bólu i potrzebował pomocy medyków. Gdy wstał, kipiał ze złości. Nie dowierzał, że sędzia nie dojrzał faulu zawodnika Rakowa. Wydaje się natomiast, że to Drągowski w tej sytuacji faulował, miał po prostu pecha.
- Czuję się jak po wojnie. Zasługiwaliśmy na wygraną. Puściły mi nerwy po tej sytuacji, powiedziałem kilka słów za dużo. Zostalem kopnięty w glowe, dlatego tak zareagowałem. Jakbym ja był kogoś kopnął, to byłby faul - mówił po meczu reprezentant Polski, cytowany przez Adriana Heluszkę z PS Onet.
Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Widzew dalej jest w strefie spadkowej.