Dramat piłkarza Liverpoolu. Kontuzja w 3. minucie, już trzecia w sezonie

Jeremie Frimpong jest jednym z zawodników, który latem zasilili szeregi Liverpoolu. Początek przygody obrońcy z "The Reds" jest jednak naznaczony kontuzjami. Pechowy okazał się środowy mecz Ligi Mistrzów z Karabachem Agdam.
Holender minionego lata kosztował Liverpool 40 milionów euro. Miał zabezpieczyć prawą stronę defensywy i zastąpić Trenta Alexandra-Arnolda, który odszedł do Realu Madryt.
Frimpong na Anfield nie miał dotąd łatwo. To przede wszystkim efekt kontuzji mięśniowych. Defensor już dwukrotnie musiał leczyć urazy w Anglii.
Ze względu na problemy z udem nie grał od końcówki października do połowy grudnia. Ostatnio wrócił jednak do pierwszej jedenastki "The Reds".
Od początku zagrał także w środowym starciu z Karabachem w Lidze Mistrzów. Już w trzeciej minucie doznał jednak urazu, goniąc za rywalem.
Błyskawicznie okazało się, że Frimpong nie będzie w stanie kontynuować gry. Jego miejsce na murawie zajął Wataru Endo.
W najbliższych dniach Holender przejdzie na pewno badania, które wykażą, jak poważny jest jego uraz. Wiele wskazuje jednak na to, że w prawy obrońca znów będzie musiał pauzować przez dłuższy czas.