Znowu kontrowersje na MŚ. Nawet Stanowski zabrał głos. "Jakim cudem tu był spalony?"

Kolejne głośne decyzje sędziego na mundialu. Kolumbijczycy domagali się rzutu karnego w meczu z Portugalią. Arbiter zignorował ich protesty, mimo że pachniało faulem. Potem gol dla Kolumbii nie został uznany z powodu niesamowicie małego spalonego.
Na trwających mistrzostwach świata nie brakuje kontrowersji sędziowskich. Dopiero co głośno było np. o szokującym braku rzutu karnego dla Ghany w meczu z Anglią.
Teraz doszło do sporej kontrowersji w starciu Kolumbii z Portugalią. Ekipa z Ameryki Południowej domagała się "jedenastki" po tym, jak przewrócony został Jhon Cordoba.
Napastnik był przytrzymywany i pociągany przez Rubena Diasa w 35. minucie meczu. Wyglądało to na faul, sędzia Alireza Faghani był jednak niewzruszony. Nie doszło też do interwencji VAR, arbiter nie podszedł do monitora.
Na antenie TVP Sport ta sytuacja była szeroko omawiana. Mateusz Borek i Grzegorz Mielcarski optowali za ewidentnym rzutem karnym, podobnie wypowiedział się Portugalczyk, Flavio Paixao. - Dla mnie karny - powiedział znany z Ekstraklasy napastnik.
W końcówce meczu znów zrobiło się gorąco wokół sędziego. Kolumbia strzeliła gola, ale liniowy pokazał spalonego. VAR wykazał, że technicznie miał rację. Był to jednak spalony dosłownie o włos.
Decyzja wywołuje spore emocje. Krzysztof Stanowski napisał: - Jakim cudem tu był spalony, to nie wiem. Koniec końców gol bez znaczenia, ale mamy starcie: oko ludzkie vs technologia.