Ekspert skrytykował decyzję Vincicia. "Nie w tym momencie, nie w takim meczu"

Nie milkną echa decyzji Slavko Vincicia o wyrzuceniu Eduardo Camavingi z boiska w meczu z Bayernem. Adam Lyczmański, ekspert Canal+ Sport od spraw sędziowania, uważa, że słoweński arbiter powinien zachować się inaczej.
Po pierwszej połowie rewanżu w Monachium Real prowadził 3:2. W dwumeczu było zaś 4:4. Taki wynik utrzymywał się przez kilkadziesiąt minut.
W 78. minucie Eduardo Camavinga obejrzał żółta kartkę za przewinienie na Jamalu Musiali. W 86. minucie sfaulował Harry'ego Kane'a. Następnie złapał piłkę w rękę. Slavko Vincić uznał, że jedno z tych zachowań zasługuje na napomnienie. Słoweniec początkowo się zawahał, jednak w końcu pokazał Francuzowi drugą żółtą i czerwoną kartkę.
Decyzja ta miała spory wpływ na losy dwumeczu. Bayern przy grze w przewadze strzelił dwa gole na wagę awansu do półfinału Ligi Mistrzów.
Trener i zawodnicy Realu oczywiście krytykują postawę Vincicia. Alvaro Arbeloa stwierdził, że "sędzia zrujnował mecz", o czym więcej TUTAJ. Adam Lyczmański uważa, że arbiter powinien w inny sposób potraktować Camavingę w tej sytuacji.
- Co do pierwszego zdarzenia z żółtą kartką dla gracza Realu, nie mam żadnych wątpliwości. Jest to faul taktyczny, celowo przerwana akcja korzystna, więc kartka słuszna. Tutaj sędzia postąpił prawidłowo. Natomiast co do drugiego zdarzenia, za faul na pewno to nie jest kartka. Za chwilę gracz Realu chwyta piłkę w rękę i gdzieś ją odrzuca. I sędzia pokazuje mu za to żółtą kartkę. Mam wrażenie, że sędzia nie ma w tym momencie świadomości, że ten zawodnik już został ukarany. Dlaczego? Dlatego, że on się odwraca, za chwilę podchodzi do tego zawodnika ponownie, wyciąga kartkę czerwoną w konsekwencji drugiej żółtej - zaczął Lyczmański.
- Uważam, że nie w tym momencie, nie w takim meczu, nie za takie zachowanie. Jest to sytuacja szkoleniowo dla sędziów, na wszelakich szkoleniach mówi się sędziom: "Zarządź". To jest sytuacja do zarządzenia. Co ja bym zrobił? Zagwizdałbym, wezwał zawodnika do siebie i powiedział mu: "Ostatni raz, każde następne tego typu zachowanie i idziesz do szatni". Mówiąc krótko, pogroziłbym mu palcem. Nie szalałbym od razu z drugą żółtą. Sytuacja typowo do zarządzenia - dodał ekspert stacji Canal+ Sport.