Ekspert wybuchł po szokującej decyzji na MŚ. "Mundial zaczyna przypominać ten z 2002 roku"

Na początku meczu Niemcy - Ekwador doszło do ogromnej kontrowersji. Rafał Rostkowski, ekspert TVP Sport od spraw sędziowania, przyznał, że tegoroczny mundial zaczyna przypominać niechlubne mistrzostwa świata z 2002 roku.
Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się od szybkiej bramki Niemców. W 2. minucie Florian Wirtz zaliczył asystę przy trafieniu Leroya Sane.
Ekwadorczycy domagali się, aby bramkę anulowano. Wcześniej w tej akcji Aleksandar Pavlović wysoko podniósł nogę i trafił nią w głowę Pedro Vite. Sędzia Tori Penso uznała, że nie doszło do przewinienia.
Większość ekspertów i obserwatorów sądzi, że Penso popełniła błąd. Głos w tej sprawie zabrał Rafał Rostkowski.
- To było zagranie niebezpieczne, bo noga była uniesiona i stwarzała zagrożenie dla zdrowia przeciwnika. Doszło do kopnięcia, to jest po prostu ewidentny faul, nie było tu nad czym się zastanawiać. Te decyzje są szokujące. Generalnie środowisko sędziowskie na całym świecie jest zszokowane, jestem na różnych forach międzynarodowych i sędziowie łapią się za głowy. Porównania są następujące - ten mundial zaczyna przypominać słynne mistrzostwa świata w Korei i Japonii, kiedy też sędziowie szokowali swoimi decyzjami. Tam głównie decyzjami dotyczącymi spalonych, tutaj interpretacją fauli. To jest bulwersujące - powiedział Rostkowski na antenie TVP Sport.
- To jest faul w każdej lidze, począwszy na B-klasie, skończywszy na mistrzostwach świata. W każdych rozgrywkach to jest faul, nie można nad tym deliberować. Można jedynie nakreślić tło. Sędziowie słuchają się kilku powiedzmy specjalistów, którzy zostali zatrudnieni po to, aby szkolić sędziów. Oni zasugerowali arbitrom, żeby więcej puszczać, żeby, jak to się mówi, dać pograć. No to dają pograć. Sędzia Penso to jest dobra sędzia, podobnie jak inni sędziowie. Ale namieszano im w głowie przed turniejem. Z tego, co słyszę, sędziowie w czasie omówień nie są informowani, które decyzje są dobre. Mówi im się jedynie, które decyzje są dobre. I interpretacje są różne - dodał ekspert.