Fatalna końcówka Barcelony, mnóstwo stresu! Co też robił Garcia?!
FC Barcelona wygrała czwarty mecz z rzędu w La Liga. Tym razem "Blaugrana" pokonała Levante 4:2 (2:0). W samej końcówce mistrzowie Hiszpanii najedli się mnóstwo strachu.
FC Barcelona bardzo szybko otworzyła wynik. W 5. minucie goście nieco przyspieszyli tempo, a Raphinha podał do ustawionego przed polem karnym Esparta. Obrońca niespodziewanie zdecydował się na strzał i kąśliwym uderzeniem wpakował piłkę do siatki. Było to dla niego pierwsze trafienie w barwach "Blaugrany".
Na podwyższenie wyniku nie trzeba było długo czekać. W 19. minucie kolejną asystę zaliczył Raphinha. Tym razem Brazylijczyk obsłużył Yamala, Hiszpan huknął pod poprzeczkę. 2:0.
Komfortowy wynik sprawił, że przyjezdni nieco się cofnęli i do głosu doszło Levante. Przegrywający oddali sporo uderzeń, chociaż większość nie stanowiła realnego zagrożenia. Najlepszą okazję zmarnował Victor Garcia.
Tuż po zmianie stron Barcelona zadała jeszcze jeden cios. Rzut karny bardzo pewnie wykonał Yamal. Gospodarze przegrywali już trzema bramkami i wydawało się, że jest pozamiatane.
Nagle jednak w szeregi zespołu Flicka wkradło się mnóstwo niepokoju. W 53. minucie Joan Garcia fatalnie wybijał, ale Levante nie zdołało trafić do pustej siatki. Niedługo później tuż obok słupka uderzył Raphinha.
W 79. minucie Levante złapało kontakt za sprawą Romero. Espart podał prosto do rywala, a ten bez żadnego trudu zdobył bramkę. Było 1:3.
W 88. minucie Barcelona straciła kolejnego gola. Tym razem Brugue wdarł się między przeciwników, a z jego pierwszym strzałem poradził sobie Garcia. Dobitka pokonała jednak Hiszpana. 2:3.
Levante ustawiło się jeszcze wyżej, ale zostało za to skarcone. W 93. minucie wynik ustalił Adeyemi. Rezerwowy zwieńczył bardzo dobrą akcję indywidualną i przypieczętował wygraną 4:2 (2:0).