Fatalna passa Chicago Fire. Lewandowski bez błysku
Chicago Fire znów bez zwycięstwa. Tym razem drużyna Roberta Lewandowskiego przegrała z New England Revolution 1:2.
Zespół z Chicago przystępował do gry po pięciu meczach bez zwycięstwa. Ostatni raz wygrał 20 sierpnia z Orlando City. Na przerwanie tej serii jeszcze poczeka.
Piłkarze New England Revolution objęli prowadzenie w 39. minucie. Do długiego wykopu ze swojego pola karnego wystartował Dor Turgeman, wygrał pojedynek z obrońcą i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza Fire.
Reprezentant Izraela miał udział także przy drugim golu dla swojej drużyny, który padł tuż po przerwie. To znów była kontra: Turgeman ruszył na wole pole, wpadł w pole karne i wystawił piłkę do Peytona Millera, który z bliska zapakował ją do bramki.
Drużynę Lewandowskiego było stać tylko na jednego gola. Ładną kombinację celnym strzałem z dystansu zakończył Maren Haile-Selassie.
Polski napastnik był na boisku przez całe spotkanie. W tym czasie zaliczył tylko 24 kontakty z piłką. Trzy razy strzelał na bramkę rywali. Najlepszą okazje miał w końcówce. W 89. minucie Matt Turner zatrzymał jego strzał głową. W doliczonym czasie Lewandowski znowu główkował, ale tym razem obok słupka.
Fire są aktualnie piątą drużyną Konferencji Wschodniej MLS. Kolejny mecz rozegrają w nocy z sobotę na niedzielę polskiego czasu. Ich rywalem będzie Nashville SC.