Fatalne pomyłki Legii. "Szuka kwadratowych jaj, co pół roku nie trafia"
Nie ustają problemy Legii Warszawa z linią ataku, w której jesienią zawodzili Mileta Rajović i Antonio Colak. Błędy klubu przy szukaniu odpowiedniego napastnika wytknął na kanale Meczyki Dawid Dobrasz.
Nietrafiony transfer Ilji Szkuryna, pożegnanie bez żalu Marca Guala, pechowa kontuzja rozpędzonego Jeana-Pierre'a Nsame i dwa letnie rozczarowania w postaci Rajovicia i Colaka - Legia ma notoryczny problem z pozycją nr "9". Kolejni piłkarze z różnych przyczyn nie są w stanie zapewnić jej właściwej jakości przez dłuższy czas.
Ściągnięty latem aż za 3 mln euro Rajović strzelił wprawdzie siedem goli, ale głównie rozczarowywał, pudłował, dał się poznać jako surowy napastnik. Jeszcze gorzej spisywał się pozyskany rzutem na taśmę Antonio Colak, który na gola czekał do wieńczącego rok meczu o nic z Lincoln w Lidze Konferencji.
Mimo tego zanosi się, że to właśnie z tego duetu Marek Papszun będzie musiał wycisnąć maksa wiosną. Na wiarę klubu w trenera wskazał Dawid Dobrasz. Dziennikarz Meczyki.pl nie szczędził Legii słów krytyki, wytykając błędy w szukaniu napastnia.
- Moim zdaniem Legia szuka kwadratowych jaj, bo co pół roku szuka napastnika i co pół roku nie trafia - zauważył Dobrasz. - Nie wiadomo, jaki to ma być profil, jaki to ma być piłkarz, pod jakie granie - wydaje mi się, że w Legii jest wiara, że Marek Papszun rozwinie kilku piłkarzy i wprowadzi ich na wyższy poziom - dodał.
W zimowych sparingach Legii do siatki trafił tylko Colak (raz). Rajoviciowi ta sztuka się nie udała. Legioniści wrócą do gry w PKO BP Ekstraklasie 1 lutego, gdy zmierzą się z Koroną Kielce.
Oglądaj program o polskich klubach na kanale Meczyki:
