FC Barcelona mogła żałować. Miał być "nowym Messim", poważne problemy zniszczyły mu karierę

FC Barcelona mogła żałować. Miał być "nowym Messim", poważne problemy zniszczyły mu karierę
Christian Bertrand / Shutterstock.com
Nowym Messim okrzyknięto go, gdy miał zaledwie 17 lat. Później pojawiła się presja, ataki lęku i bardzo bolesny zjazd. Bojan Krkić miał ogromny potencjał, by znaleźć się na piłkarskim szczycie, jednak rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna.
Gdy Bojan debiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony, 20-letni Leo Messi już był w Katalonii gwiazdą. Między nim a Argentyńczykiem były zaledwie trzy lata różnicy, co tylko sprzyjało mnożącym się porównaniom. Kibice mocno liczyli na to, że w ich klubie już wkrótce rozbłyśnie talent kolejnego "złotego dziecka".
Dalsza część tekstu pod wideo
Jako 16-latek Bojan został brązowym medalistą oraz królem strzelców mistrzostw Europy U-17 z reprezentacją Hiszpanii. Później trafił pod skrzydła Franka Rijkaarda, który dał mu zadebiutować w seniorskiej drużynie FC Barcelony. Holender był zachwycony potencjałem młodego zawodnika.
- Bez cienia wątpliwości Bojan ma wszystko, aby zostać światową gwiazdą, na boisku podejmuje prawie same dobre decyzje. Jestem z jego powodu bardzo szczęśliwy, ma ogromny talent i nadal musi pracować, aby ciągle się rozwijać - mówił w 2007 roku.
I choć w kwestii potencjału sportowego miał rację, to zupełnie inną postawę prezentował już Pep Guardiola, który został jego następcą. Gdy obecny szkoleniowiec Manchesteru City przejmował stery nad pierwszą drużyną Barcelony, to widział presję, jaką media i kibice wywierali na młodego zawodnika. Z tego względu decydował się na dość częste rotacje, co samemu Bojanowi zdecydowanie się nie podobało. Piłkarz miał za złe trenerowi, że ten nie wystawił go w pierwszym składzie na finał Ligi Mistrzów 2010/11 z Manchesterem United (3:1).
Nie mniej kluczowym momentem w karierze Bojana było EURO 2008, na które ten w wieku 21 lat miał pojechać. Finalnie Luis Aragones nie powołał go jednak na turniej. Powodem były stany lękowe, z którymi zmagał się piłkarz.
- Wszędzie czułem presję, ogromną, ona nigdy nie znikała. Przed spotkaniem z Francją i wejściem do szatni czułem się dobrze, ale wtedy pojawiły się te zawroty głowy, panika, przytłoczenie i położyli mnie na leżance u fizjoterapeuty. To był pierwszy raz, ale takie paskudne etapy przechodziłem także później. Są leki i terapie psychologiczne na pokonanie tej przypadłości, strachu. To wszystko rozpoczęło się w lutym i trwało do lata, gdy nadszedł czas na Mistrzostwa Europy. Zdecydowałem, że nie mogę pojechać. Chciałem się odizolować - przyznał po latach dla Guardiana.
W 2011 roku, ze względu na konflikt z Pepem Guardiolą, Bojan opuścił "Dumę Katalonii". Za 12 milionów euro pozyskała go Roma. W debiutanckim sezonie w Serie A udało mu się strzelić siedem goli w 33 meczach. Później jednak został wypożyczony do Milanu, gdzie nie grał regularnie, a na wiosnę 2013 roku doznał kontuzji.
Barcelona postanowiła odkupić swojego wychowanka i skrócić jego już nieudaną przygodę w Italii. To nie był ten sam zawodnik, co wcześniej - na Bojana Krkicia w XI "Dumy Katalonii" nie było już w tym momencie miejsca, więc zdecydowano się go posłać na kolejne wypożyczenie, tym razem do Ajaksu. Idea była taka, by piłkarz ograł się w klubie o podobnym stylu gry. Plan jednak się nie powiódł, więc znów zdecydowano się na to, by Bojana sprzedać. Tym razem do Stoke City.
W Anglii będący już w sile wieku Bojan dość niespodziewanie zdołał się odbudować, lecz jego powrót do formy został brutalnie przerwany przez zerwanie więzadeł krzyżowych w kolanie. Później rozpoczęła się kolejna seria nietrafionych wypożyczeń. Mainz, Deportivo Alaves, Montreal Impact - w żadnym z tych klubów wychowankowi La Masii nie udało się odzyskać choć części blasku z początków kariery. Już nie był ani talentem, ani piłkarzem w sile wieku. Na dwa tygodnie przed 31. urodzinami podpisał kontrakt z japońskim Vissel Kobe, czyli - jak się później okazało - ostatnim klubie w jego karierze.
W marcu 2023 roku Bojan zakończył profesjonalną karierę. Po odwieszeniu piłkarskich butów na kołek nie próżnował - wyrobił trenerską licencję UEFA A, został magistrem zarządzania w sporcie, a w tym roku ukończył szkolenie na dyrektora sportowego prowadzone przez osobistości ze świata futbolu. Obecnie ma 35 lat i pracuje w FC Barcelonie jako koordynator zawodników wypożyczonych.
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 09:42
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również