FC Barcelona reaguje po porażce w LM! Wydała oficjalny komunikat
FC Barcelona przegrała z Atletico Madryt (2:3 w dwumeczu) i odpadła z rozgrywek Ligi Mistrzów. W obu spotkaniach z udziałem tych zespołów nie brakowało jednak kontrowersji. W związku z tym działacze "Dumy Katalonii" podjęli decyzję o złożeniu kolejnej skargi do UEFA.
We wtorek został rozegrany drugi mecz pomiędzy Barceloną i Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Po triumf 2:1 sięgnęli podopieczni Hansiego Flicka. Do siatki trafiali Lamine Yamal oraz Ferran Torres. W dwumeczu górą byli jednak "Los Colchoneros", którzy wygrali 3:2.
Podczas spotkania rozgrywanego w Madrycie nie brakowało licznych kontrowersji sędziowskich. W pierwszej połowie arbiter główny, Clement Turpin, nie dopatrzył się fauli w polu karnym Atletico. Po starciach z rywalami na murawie lądowali Dani Olmo oraz Fermin Lopez.
Działacze mistrza Hiszpanii są przekonani, że sędzia popełnił w rewanżu rażące błędy, które mogły przyczynić się do odpadnięcia zespołu z Ligi Mistrzów. W związku z tym wystosowano do UEFA kolejną skargę.
- FC Barcelona złożyła skargę do UEFA dotyczącą sędziowania w meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Klub uważa, że w obu meczach sędziowie podjęli kilka decyzji niezgodnych z przepisami gry, co wynikało z nieprawidłowego ich zastosowania i braku odpowiedniej interwencji systemu VAR w oczywistych sytuacjach - przekazano.
- Według Barcelony kumulacja tych błędów miała bezpośredni wpływ na przebieg meczu i jego końcowy wynik, powodując znaczne szkody sportowe i finansowe klubu. W niniejszej skardze klub ponawia żądania złożone wcześniej UEFA i jednocześnie oferuje współpracę z organizacją w celu usprawnienia systemu sędziowania, aby zapewnić bardziej sprawiedliwe i przejrzyste stosowanie przepisów gry - podsumowano.
Po pierwszym spotkaniu Barcelony z Atletico szefostwo mistrza Hiszpanii również zwróciło się do UEFA. Wówczas oczekiwało wyjaśnień sytuacji z drugiej części meczu, gdy Juan Musso zagrał piłkę do Marca Pubilla, a ten złapał ją w ręce. Sędzia Istvan Kovacs nie podyktował jednak rzutu karnego. Skarga giganta została zaś odrzucona przez UEFA.