Filipiak przemówiła po odejściu z Cracovii. Dlatego zrezygnowała z posady prezeski
Elżbieta Filipiak nie jest już prezeską Cracovii. W oświadczeniu dla Przeglądu Sportowego Onet starała się wyjaśnić, co doprowadziło do jej decyzji o rozstaniu z klubem.
7 stycznia z posadą prezesa Cracovii pożegnał się Mateusz Dróżdż. Stanowisko zajęła Elżbieta Filipiak, czyli żona byłego właściciela "Pasów". Jej kadencja była jednak krótka, skończyła się po nieco ponad miesiącu, co opisywaliśmy TUTAJ.
Filipiak zrezygnowała z roli. Teraz zaś przerwała milczenie i starała się przedstawić swoją wizję tego, co dzieje się wewnątrz klubu Ekstraklasy. Filipiak uważa między innymi, że błędem było sprzedanie Cracovii Robertowi Platkowi.
- Z punktu widzenia przyszłości klubu wybór Roberta Platka jako większościowego akcjonariusza wydawał się wówczas najlepszym rozwiązaniem. (...) Dziś, z perspektywy bezpowrotnie straconego czasu, widzę, że większościowemu akcjonariuszowi nie udało się wypracować stabilnego modelu, który zapewniłby klubowi bezpieczeństwo finansowe na kolejne sezony. Czas, gdy latami klub funkcjonował w unii personalnej z moim mężem, dobiegł końca, a ani nowy większościowy akcjonariusz, ani jego nominaci w zarządzie do tej pory nie przedstawili kompleksowego planu, który zapewniłby Cracovii stabilne finansowanie - przekazała PS Onet.
W Cracovii miało dochodzić o dużej różnicy zdań. Filipiak stwierdziła, że decyzje podejmowane były wbrew niej lub całkowicie bez jej udziału. To przyczyniło się do rezygnacji ze stanowiska prezeski.
- Nie były to otwarte konflikty, ale raczej narastające, stopniowe rozbieżności, które z czasem ujawniły, że pełna realizacja wizji klubu w dotychczasowym duchu może być trudna lub wręcz niemożliwa. Chodziło przede wszystkim o zakres realnej autonomii w kluczowych obszarach zarządzania, zarówno w decyzjach sportowych i kadrowych, jak i w kwestiach budżetowych czy komunikacyjnych. W praktyce zdarzało się, że kluczowe decyzje zapadały bez mojego udziału lub wbrew moim rekomendacjom, co uniemożliwiało prowadzenie spójnej polityki - podkreśliła Filipiak.
- Kolejne dni ujawniały narastające rozbieżności, lecz mimo że wątpliwości narastały, nie artykułowałam ich, cierpliwie oczekując pozytywnego rozwoju sytuacji. Z czasem jednak narastało poczucie, że zakres odpowiedzialności oraz poziom mojej troski o sprawy klubu nie idzie w parze z zakresem realnych narzędzi decyzyjnych. Dlatego uznałam, że uczciwe będzie ustąpienie, a nie firmowanie decyzji, z którymi fundamentalnie się nie zgadzam - podsumowała.
Była prezeska okazała się też krytyczna dla przygotowań do obchodów 120-lecia Cracovii. Filipiak uważa, że brakuje konkretnych planów i cały proces nie stoi na odpowiednim poziomie. Spodziewa się zmarnowania potencjału jubileuszu.