Genialny ruch angielskiego giganta. Księgowy skakał z radości
Jak tanio kupić i drogo sprzedać? Manchester City pokazuje i objaśnia. Ołeksandr Zinczenko swego czasu zapewnił klubowi kokosy w zaledwie kilka lat.
Ołeksandr Zinczenko zaczynał profesjonalną karierę w akademiach Youth Sportive School Karpatia oraz Monolita Czarnomosk. W wieku kilkunastu lat przeniósł się do akademii Szachtara Donieck, gdzie występował na szczeblach U-17 i U-19. Wyglądało na to, że niebawem wskoczy na seniorski poziom. Wszystko przerwał jednak wybuch wojny w Donbasie w 2014 roku.
To zmusiło Ukraińca do ucieczki z kraju. Trafił do Rosji. Przez kilka miesięcy trenował indywidualnie w Moskwie, poszukując nowego klubu. Ostatecznie po kilkumiesięcznym bezrobociu trafił do FK Ufa. Przez półtora roku wypracował sobie markę w rosyjskiej ekstraklasie, stając się jednym z topowych młodzieżowców. Szybko zaczęły spoglądać na niego zachodnie kluby.
W międzyczasie Zinczenko zadebiutował w narodowych barwach. Wówczas stało się jasne, że transfer to wyłącznie kwestia czasu. Koniec końców przed startem sezonu 2016/17 walkę o niego wygrał Manchester City. Nie zapłacił za niego wiele. Ukrainiec kosztował 2,25 miliona euro. W pierwszej chwili nie rozważano go jednak ani jako gracza podstawowego składu, ani jako rezerwowego.
Zinczenkę wypożyczono do PSV. Tam jednak nie zachwycał. Meldował się na placu gry przede wszystkim z ławki rezerwowych. Niekiedy był także oddelegowywany do rezerw. Wydawało się, że skończy jak wielu podobnych graczy i kolejne kampanie spędzi na następnych wypożyczeniach, a na koniec Manchester City nie przedłuży z nim kontraktu. Tak się jednak nie stało.
Kluczem do sukcesu okazała się uniwersalność Ukraińca. Przez lata występował on w środku pola, jednak wobec problemów kadrowych przed rozpoczęciem kampanii 2017/18 Pep Guardiola postanowił pozostawić go w ekipie i uczynić z niego bocznego obrońcę. Zinczenko migiem przywykł do nowej roli, a w rozgrywkach 2018/19 został podstawowym bocznym defensorem.
W kolejnych latach Ukrainiec zadomowił się w pierwszej jedenastce. Na stałe wygryzł Benjamina Mendy'ego i przez kolejne miesiące nie oddawał miejsca w składzie. W rozgrywkach 2021/22 zaczęły jednak nękać go kontuzje. Sprawiło to, że coraz częściej, nawet wtedy, gdy był zdrowy, w składzie pojawiał się Joao Cancelo. Zinczenko nie pogodził się z rolą rezerwowego. Postanowił odejść.
Przed startem sezonu 2022/23 zgłosił się po niego Arsenal. Musiał jednak wydać wielkie pieniądze. Ukrainiec kosztował 35 milionów euro. Tym samym Manchester City w sześć lat zarobił na piłkarzu 32,75 miliona euro. To, po transferze Juliana Alvareza, druga tak udana transakcja "Obywateli" w ostatnich latach. "Kanonierzy" nie zamierzali jednak szczędzić grosza, żeby wzmocnić obronę.
Najpierw Zinczenko odgrywał w Arsenalu pierwszoplanową rolę. Występował wszędzie, gdzie potrzebował go Mikel Arteta. Łatał dziury powstałe w wyniku urazów kolegów, niekiedy występując z konieczności na skrzydle, a także, jak za starych czasów, na środku pomocy. Jego sytuacja obróciła się o 180 stopni, kiedy do podstawowego składu zaczął pukać wychowanek Myles Lewis-Skelly.
Ukrainiec zaczął coraz częściej oglądać starcia z perspektywy ławki rezerwowych. Gwoździem do trumny było ściągnięcie Ricardo Calafioriego. Wówczas pozycja Zinczenki maksymalnie osłabła i stało się oczywiste, że zawodnik musi opuścić klub. Rundę jesienną obecnego sezonu spędził na wypożyczeniu do Nottingham Forest, a rundę wiosenną - na wypożyczeniu do Ajaksu.
W Amsterdamie zaczęło się okropnie. Doznał poważnej kontuzji kolana, która wykluczyła go z gry do końca kampanii. Z tego samego powodu nie mógł również pomóc kolegom w walce o awans na pierwsze w karierze mistrzostwa świata. Jedynymi wielkimi imprezami w jego dorobku pozostają więc EURO 2016, EURO 2020 i EURO 2024.
Klubowych osiągnięć może jednak pozazdrościć mu niejeden gracz. Gracz może poszczycić się czterema mistrzostwami Anglii, czterema Pucharami Ligi Angielskiej, Pucharem Anglii i Tarczą Wspólnoty. W bieżących rozgrywkach zgromadził 12 występów. Portal Transfermarkt szacuje jego wartość na 10 milionów euro.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.