"Gladiator" ominął MŚ, a jego kadra zawodzi. Szok, w jakiej jest dziś formie

Są tacy piłkarze, którzy w klubowej piłce nie zawsze prezentowali topowy poziom, ale za to dali się zapamiętać jako prawdziwe gwiazdy wielkich turniejów. Jednym z nich jest wielki nieobecny tegorocznego mundialu - Xherdan Shaqiri.
W reprezentacji Szwajcarii pewne są dwie rzeczy - Ricardo Rodriguez i Xherdan Shaqiri w gronie powołanych na wielki turniej. Taką parafrazę słynnego powiedzenia do niedawno mogli jeszcze wypowiadać szwajcarscy kibice. Do niedawna, bo drugi z wymienionych na amerykański mundial nie pojechał.
Brak Shaqiriego w kadrze "Nati" nie był jednak bynajmniej decyzją selekcjonera Murata Yakina, a samego piłkarza, który po EURO 2024 zakończył karierę reprezentacyjną. Postronni kibice mogą jedynie wzdychać z nostalgią - w końcu 34-latek był częścią szwajcarskiej kadry na wielkich turniejach nieprzerwanie od 12 lat. Zaczęło się od pamiętnego mundialu w Brazylii, który był dla Helwetów trudny od samego początku. Mecz otwarcia z Ekwadorem wygrali 2:1, ale dość szczęśliwie, bo po golu w doliczonym czasie gry. Później nastąpiło zderzenie z czołgiem, czyli reprezentacją Francji - druzgocące 0:5 po 73 minutach gry udało się zniwelować dwoma golami "na otarcie łez", przez które mecz skończył się rezultatem 5:2.
Shaqiri dał czadu dopiero w ostatniej kolejce, strzelając hat-tricka z Hondurasem. Dzięki jego indywidualnemu występowi Szwajcaria znalazła się w 1/8 finału. Tam niestety trafiła na silną Argentynę. Po dzielnej walce jedyny cios w 118. minucie zadał Angel Di Maria i podopieczni Ottmara Hitzfelda pojechali do domu.
Następne było EURO 2016, gdzie Szwajcarom dość niespodziewanie udało się wygrać grupę z Francją, Rumunią i Albanią. W efekcie, ich pierwszym rywalem w fazie pucharowej była reprezentacja Polski. Każdy kibic biało-czerwonych doskonale pamięta, co zrobił nam wtedy Shaqiri - jego cudowne trafienie przewrotką do dziś pozostaje jednym z najlepszych goli w historii finałów piłkarskich ME.
Ówczesny gwiazdor Stoke City nie pomógł kadrze "Nati" awansować do ćwierćfinału francuskich ME, jednak dwa lata później w Rosji znów uratował Szwajcarów przed szybkim odpadnięciem z MŚ. W słynnym meczu z Serbią chwilę po jego strzale piłkę w siatce umieścił Granit Xhaka. W 90. minucie meczu postanowił zaś wziąć sprawy swoje ręce - po niesamowitym indywidualnym rajdzie rzutem na taśmę wygrał Helwetom mecz. Nie wspominając już o pamiętnej cieszynce "gladiatora", którą celebrował decydujące trafienie.

Za najlepszy turniej w karierze Shaqiriego bez dwóch zdań można uznać EURO 2020. Dzięki asyście z Walią i dubletowi z Turcją jego Szwajcaria po raz drugi z rzędu wyszła z grupy na mistrzostwach Europy. Później zaś błysnął w ćwierćfinale z Hiszpanią, zdobywając bramkę na 1:1. Helweci ostatecznie dotarli do rzutów karnych, w których jednak musieli uznać wyższość "La Furia Roja".
W kolejnych turniejach nic się nie zmieniało. Szwajcarski gwiazdor dał show zarówno na mundialu w Katarze, jak i na EURO w Niemczech. Na tym drugim turnieju był już jednak rezerwowym, i choć popisał się pięknym trafieniem przeciwko Szkocji, to uznał, że to czas zawiesić reprezentacyjne buty na kołku. Jego dorobek w kadrze prezentuje się następująco: 125 meczów i 32 bramki.
W spotkaniu z Katarem, którym Szwajcarzy rozpoczęli zmagania na tegorocznych MŚ w Ameryce Północnej, dało się odczuć wyraźny brak takiej gwiazdy, jak Shaqiri. Być może gdyby trener miał go do dyspozycji, nie doszłoby do wstydliwego remisu 1:1 już na starcie rozgrywek. Szczególnie, że legenda Helwetów może pochwalić się rewelacyjną formą w FC Basel. 16 goli i 13 asyst we wszystkich rozgrywkach to liczby, które mogłyby dać powołanie niejednemu aspirującemu kadrowiczowi.
Cóż, trzeba się pogodzić z faktem, że występów i pięknych bramek Xherdana Shaqiriego na tegorocznych MŚ nie będzie. Ale jest jeszcze nadzieja na dobrze grającą Szwajcarię. Helweci będą mieli jeszcze co najmniej dwie szanse, by się odkuć - 18 czerwca zagrają z Bośnią i Hercegowiną, a 24 czerwca zakończą fazę grupową meczem z Kanadą.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.