Gol w 102. minucie, weteran bohaterem na mundialu! Jego wejście wszystko odmieniło [WIDEO]

Gol w 102. minucie, weteran bohaterem na mundialu! Jego wejście wszystko odmieniło [WIDEO]
Screen z X
Reprezentacja Austrii pokonała Jordanię 3:1 w swoim pierwszym meczu na tegorocznym mundialu. Podopieczni Ralfa Rangicka mieli problemy, ale wszystko odmieniło wejście Marko Arnautovicia.
Austriacy uchodzili za wyraźnych faworytów spotkania, lecz to Jordania bardzo szybko mogła wyjść na prowadzenie, ale Haddad trafił tylko w boczną siatkę. Fakhouri był precyzyjniejszy, lecz Schlager stanął na wysokości zadania.
Dalsza część tekstu pod wideo
W 21. minucie to ekipa z Europy wyszła na prowadzenie. Pięknym uderzeniem zza pola karnego popisał się wówczas Romano Schmid, uszczęśliwiając austriackich fanów.
Odpowiedź Jordanii mogła być natychmiastowa. Po strzale Olwana faworytów uratowała poprzeczka. Później Schlager poradził sobie z mocnym uderzeniem Al Tamariego i do przerwy wynik się nie zmienił.
Drugą część spotkania kapitalnie zaczęli Jordańczycy. Olwan ruszył z kontrą, wpadł w pole karne i precyzyjnym strzałem po długim słupku zaskoczył Austriaków.
Losy meczu odmieniło wejście Marko Arnautovicia. Doświadczony snajper w 67. minucie trafił do siatki po fatalnym błędzie bramkarza, ale wcześniej piłkę ręką zagrał Posch i po analizie VAR trafienie anulowano.
To nie podłamało jednak Austriaków. W 76. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do własnej bramki trafił Yazan Al Arab. Próbował uprzedzić Arnautovicia i zrobił to na tyle niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.
W końcówce Austriacy kontrolowali już boiskowe wydarzenia. Wynik mógł jeszcze podwyższyć Arnautović, lecz przegrał pojedynek z bramkarze w 92. minucie.
W jednej z ostatnich akcji meczu ręką we własnym polu karnym zagrał jeszcze Obaid. Po analizie VAR podyktowano rzut karny, a w 102. minucie wynik z jedenastu metrów ustalił Arnautović. Finalnie podopieczni Ralfa Rangnicka wygrali 3:1 i znajdują się w dobrej sytuacji przed poniedziałkowym meczem z broniącą tytułu Argentyną.

Dyskusja

Przeczytaj również