Gol w 93. minucie pognębił Raków! Fiorentina katem polskich drużyn

Ajajaj, co za pech Rakowa! "Medaliki" we Florencji przegrały 1:2 z miejscową Fiorentiną. Wicemistrzowie Polski prowadzili, lecz po golu w doliczonym czasie gry z rzutu karnego musieli uznać wyższość rywali.
Podopieczni Łukasza Tomczyka nie uchodzili za faworytów spotkania. Niewiele brakowało jednak, aby błyskawicznie wyszli na prowadzenie. Tomasz Pieńko znakomicie zwiódł rywala w polu karnym, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Christensen.
Była to najlepsza okazja bramkowa dla gości w pierwszej połowie. Przez większość czasu na boisku dominowała Fiorentina. Po strzale Robina Gosensa dobrze interweniował Zych.
Później bywało naprawdę groźnie pod bramką Rakowa. Ranieri trafił w poprzeczkę, lecz wcześniej piłka i tak opuściła boisko. Wicemistrzowie Polski mogli mówić o ogromnym szczęściu, gdy doskonałą sytuację zmarnował Fazzini.
Do przerwy kibice nie doczekali się goli. W drugiej części spotkania trenerzy obu drużyn zdecydowali się na zmiany. Do przełomu doszło w 60. minucie.
Wówczas Patryk Makuch świetnie obsłużył Jonatana Brauta Brunesa. Norweg uderzył nie do obrony i dał Rakowowi niespodziewane prowadzenie.
Niestety, radość polskiej drużyny nie trwała długo. Fiorentina odpowiedziała po zaledwie dwóch minutach, gdy zza pola karnego przyłożył Cher Ndour.
Zdobyta bramka napędziła "Violę". Niewiele brakowało, aby gospodarze wyszli na prowadzenie po uderzeniu Piccoliego. Na szczęście Włoch obił poprzeczkę.
Włosi atakowali do końca spotkania. W 90. minucie w polu karnym ręką zagrał Ameyaw. "Jedenastkę" na gola pewnie zamienił Albert Gudmundsson.
Raków przegrał więc 1:2 i w rewanżu znajduje się w trudnej sytuacji. Podobnie jak Jagiellonia, będzie musiał odrabiać straty.