"Aż płakać się chce!". Polacy równani z ziemią. "Masakra, parodia, od lat ten sam mecz"

Polska znowu przegrała ze Szwecją (1:3) - 20 minut dobrej gry w pierwszej połowie nie wystarczyło. Portal X rozgrzał się do czerwoności, ekspertom, dziennikarzom i kibicom towarzyszyły ogromne emocje.
Polacy zaczęli mecz od ładnej akcji i strzału Zielińskiego, ale potem dwie sytuacje stworzyli sobie Szwedzi. Najpierw biało-czerwonych uratował Marcin Bułka, ale po chwili musiał skapitulować. Gola strzelił w 8. minucie Nygren, przysnął Jakub Kiwior.
- Masakra przy stałych fragmentach, masakra - napisał Jan Piekutowski z Meczyki.pl. - Pięknie się zaczęło. Oby tak dalej! - kpił Jakub Kłyszejko z TVP Sport. - Jakub Kiwior dalej w bośniackim amoku - dodał.
Mecz trwał, a Szwedzi kreowali kolejne okazje bramkowe. Szczególnie dużo miejsca mieli po naszej lewej stronie, gdzie często osamotniony był Tymoteusz Puchacz, z którym świetnie radził sobie Patrik Walemark z Lecha Poznań.
- Jesteśmy niestety NIEWIARYGODNIE słabi w obronie. Zero czegokolwiek, żadnej organizacji, współpracy, mnóstwo dziur. Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że dziwne, w marcu też nie działało - kręcił głową dziennikarz Meczyki.pl, Mateusz Hawrot.
- Kompilacja tylko z tego meczu i Walemark będzie kosztował +15 baniek - zażartował Filip Modrzejewski ze sport.pl.
- Przed każdym meczem reprezentacji można skorzystać z jednorękiego bandyty, by wylosowało się samo nasze ustawienie w defensywie. Niech decyduje czysty przypadek czy gramy trójką, czwórką, piątka, a nawet siódemką z tyłu. I tak nie ma znaczenia, bo nie potrafimy bronić - grzmiał Mateusz Ligęza z Radia ZET.
- Nie rozumiem dlaczego Potulski po takim meczu z BiH siedzi na ławce. Pierwszy gol? Katastrofa - wypalił Bartosz Wieczorek.
Biało-czerwoni przegrywali, ale z biegiem pierwszej połowy zupełnie przejęli kontrolę nad meczem, szukając bramki wyrównującej. Wręcz bombardowali Szwecję strzałami, jednak długo byli nieskuteczni. W końcu gola po kolejnej udanej akcji strzelił Sebastian Szymański.
- Czy ja mogę jednak pochwalić reprezentację Polski? - zapytał Michał Okoński z Tygodnika Powszechnego. - Zasłużony gol na 1:1. Pracowali na to mocno i w końcu wpadło. Kapitalna akcja Zieliński - Zalewski - Szymański - zauważył Tomasz Hatta z igol.pl.
- W końcu mamy akcję, którą możemy pokazywać zamiast tych kilku podań z Portugalią na Euro 2016. A tu jeszcze padł gol. Od 20-25 minut rządzimy na boisku - pluł faktami Przemysław Michalak z Weszło.
Znów mnóstwo pochwał zbierał Wiktor Nowak, który zadebiutował w kadrze przeciwko Bośni i Hercegowinie, a teraz po raz pierwszy pojawił się w wyjściowej jedenastce.
- Stało się. Wiktor Nowak przegrał jakiś pojedynek jako piłkarz reprezentacji (w pierwszej połowie 5/6). Ale to on wręczył nam bilet powrotny do tego meczu. Piękne wejście - podkreślił dziennikarz Meczyki.pl, Mateusz Rokuszewski.
- Zawsze chce piłkę. Ciągle gotowy do podania. Przyjmuje w kierunku bramki rywali. Pierwsza myśl to gra do przodu. Świetny Wiktor Nowak. Nie do wiary, że gra dopiero drugi raz w reprezentacji - chwalił Mateusz Janiak.
- Gdyby kadra Jana Urbana była memem - ale poczekajcie, przeczytajcie do końca - to byłaby tym niedomalowanym rysunkiem konia, tylko przód jest ładny, a z tyłu żadna kreska się nie zgadza - podsumował wydarzenia pierwszej połowy analityk Michał Zachodny.
Druga połowa długo nie rozpieszczała, tempo meczu spadło, aż nagle znowu Szwecja zaskoczyła Polskę po stałym fragmencie gry. Pięknego rogala wpakował do siatki Ayari.
Polska spała, a po chwili zrobiło się 3:1. Na skrzydle błysnął Walemark, a Gyokeres ośmieszył Wiśniewskiego i podwyższył prowadzenie. Wymowna była mina Roberta Lewandowskiego.
- Trzech na dwóch. Trzech na dwóch… Przecież to jest parodia gry defensywnej - nie dowierzał Dominik Wardzichowski.
- Robert Podoliński: kolejny słabszy moment kończy się utratą bramki. My ten słabszy moment z jakimiś króciutkimi przerwami mamy od 46. minuty. Koszmarna połowa do tego momentu - brutalnie ocenił Przemysław Langier.
- Co ten Walemark tak szumi, przecież gra tylko w Ekstraklasie. Nie zna swojego miejsca w szeregu - kpił Przemysław Michalak, nawiązując do krytycznych komentarzy Jana Urbana o poziomie naszej ligi.
Wynik się nie zmienił. Szwedzi zwyciężyli i znów pokazali biało-czerwonym, że są od nich lepsi.
- Od lat gramy ten sam mecz. Stać nas na 20-25 minut bardzo dobrej gry pod batutą Zielińskiego, czasami coś pokręci Zalewski, aktywny będzie jeden z bocznych obrońców/wahadłowych. To jednak zawsze jest zryw, po którym reszta meczu wygląda tak jak to poniżej - podsumował Filip Macuda.
- Płakać się chce. Dramat w obronie. Fatalne zmiany. Szwedzi pokazali nam miejsce w szeregu. Kto wie czy nie wylądujemy w dywizji C - stwierdził Bogdan Rymanowski. - Dyskwalifikująca druga połowa. Bez pomysłu, bez indywidualności, fizycznie zostaliśmy zniszczeni, taktycznie rozbici. Wpuszczenie Lewandowskiego to podsumowanie lotu bez pilota - dodał Jan Piekutowski.
- Reprezentacja momentów. Możemy zachwycać się chwilami w ataku, ale przy tym rozdawnictwie w obronie kadra pełna dziur - napisał Łukasz Olkowicz.
- Czyli co, w piątek zagramy z Rumunią o uniknięcie gry o utrzymanie w dywizji B? - zapytał Wojciech Piela.
Oglądaj program po meczu Szwecja - Polska na kanale Meczyki
