Gwiazdor United szokuje. Klub chciał sprzedać go latem. "Pieniądze były najważniejsze"
Bruno Fernandes minionego lata mógł odejść z Manchesteru United. W rozmowie z portugalskim Canal 11 ujawnił, że szefostwo "Czerwonych Diabłów" chciało sprzedać go do Arabii Saudyjskiej.
W mediach niejednokrotnie przewijał się temat zainteresowania Fernandesem ze strony Al-Hilal. Do transakcji ostatecznie doszło, ale jak się okazuje, transfer wcale nie był daleki od finalizacji.
- Rozmawiałem z prezesem Al-Hilal, zadzwonił do mnie bezpośrednio. Joao Neves wysłał mi wiadomość, że prezes chce ze mną porozmawiać. Chciał, aby grał dla Al-Hilal podczas Klubowych Mistrzostw Świata. To zaczęło się jeszcze za czasów Jorge Jesusa, kontaktowali się ze mną już w 2023 roku - ujawnił Fernandes.
- Nie mogę narzekać, zarabiam bardzo dobrze, ale oczywiście różnica jest ogromna. Nigdy mną to nie kierowało, lecz jeśli kiedyś będę musiał grać w Arabii Saudyjskiej, to zagram w Arabii Saudyjskiej. Mój styl życia się wtedy zmieni, a moje dzieci zaznają słońca po sześciu latach w Manchesterze, w zimnie i w deszczu. Ja będę natomiast grał w rozwijającej się lidze, z uznanymi zawodnikami - stwierdził.
Portugalczyk w rozmowie z Canal 11 ujawnił, że "Czerwone Diabły" chciały go sprzedać po sezonie 2024/2025. Piłkarz nie ukrywa, iż ma o to duży żal do szefów klubu.
- Nadszedł moment, w którym pieniądze były dla nich ważniejsze niż cokolwiek innego. Klub chciał, żebym odszedł. Mam to w głowie. Powiedziałem o tym dyrektorom, ale zabrakło im odwagi, aby podjąć taką decyzję - powiedział.
- Zdecydowałem się pozostać, także ze względów rodzinnych, ale też dlatego, że naprawdę lubię ten klub. Rozmowa z trenerem również przekonała mnie do pozostania. Ale z punktu widzenia klubu widziałem to tak: "Jeśli odejdziesz, to nie będzie dla nas złe". To bardzo mnie boli, bo zawsze gram i daję z siebie wszystko. A potem widzę zawodników, którzy nie cenią i nie bronią klubu tak mocno... to naprawdę mnie smuci - zakończył.