Hajto nie dowierzał po meczu Rakowa. Niebywałe, o co poszło. "Nie wiem, abstrakcja"

Hajto nie dowierzał po meczu Rakowa. Niebywałe, o co poszło. "Nie wiem, abstrakcja"
screen
Tomasz Hajto nie dowierzał w to, co działo się wokół pierwszego gola straconego przez Raków we Florencji. Ekspert przyczepił się do zachowania Oskara Repki, który w momencie akcji bramkowej był poza boiskiem.
Raków wyszedł na prowadzenie w drugiej połowie meczu z Fiorentiną za sprawą Jonatana Braut Brunesa. Z gola długo się nie nacieszył, bo po chwili odpowiedział Cher Ndour, trafiając na 1:1. Finalnie gospodarze triumfowali 2:1 po bramce z rzutu karnego w doliczonym czasie gry.
Dalsza część tekstu pod wideo
Gol na 1:1 był przedmiotem analizy w studiu pomeczowym na Polsacie Sport. Tomasz Hajto nie dowierzał w to, co działo się przy akcji bramkowej z Oskarem Repką.
Jak pokazały powtórki, tuż po bramce Brunesa Repka zszedł poza boisko, bliżej ławki Rakowa, by zrobić porządek ze swoim butem, prawdopodobnie uszkodzonym. Kamera ujęła, jak pomocnik korzysta z taśmy, by uporać się z problemem obuwia.
Gdy to robił, sędzia wznowił grę od środka, a Fiorentina rozpoczęła akcję - jak się okazało, bramkową. Repka wszedł na boisko jeszcze przed golem, ale nie zdążył wziąć w niej udziału i pomóc drużynie. "Medaliki" de facto straciły prowadzenie grając w dziesięciu.
- Dla mnie to jest abstrakcją, że najważniejszy zawodnik w grze obronnej, czyli gość, który gra na "szóstce". Raków strzela bramkę, zamiast chwilę się jeszcze cieszyć, celebrować, to doprowadza do sytuacji, w ktorej, nie wiem, Oskar Repka plastrem owijał buty, czy mu pękły i nie było go w najważniejszym momencie na murawie - pieklił się Hajto.
- Są momenty, w których i bez buta się leci, nie wiem, staje do muru, blokuje, a nie schodzi z murawy. To jest dla mnie dziwne zachowanie, szczególnie że z tego miejsca, gdzie on jest [gra], Raków traci bramkę - dodał ekspert.
Były reprezentant Polski zwrócił też uwagę na zachowanie w tej akcji Karola Struskiego. Podsumował zaś wypowiedź wskazując, że Raków mógł pokusić się o korzystniejszy wynik, ale popełniał proste błędy.
Zachowanie Struskiego... Cofa nogę na 17. metrze, z tego potem wpada bramka. Żal, bo Fiorentina nie była nie wiadomo jak lepsza. Remis był w zasięgu, a przegrywasz po fatalnych błędach w obronie - skwitował Hajto.
Rewanż w Polsce 19 marca.
Redakcja meczyki.pl
Adam NowackiWczoraj · 23:17
Źródło: Polsat Sport

Dyskusja

Przeczytaj również