Hindrich o kulisach transferu do Legii. "To było trudne"
Otto Hindrich minionej zimy został zawodnikiem Legii Warszawa. Rumun w rozmowie z TVP Sport opowiedział o kulisach całej transakcji.
Po przyjściu na Łazienkowską Marka Papszuna postanowiono zatrudnić w Legii nowego bramkarza. Wybór padł na Otto Hindricha. Sam golkiper przyznaje, że nie mógł się doczekać transferu.
- Pod koniec ubiegłego roku byłem na wakacjach w Barcelonie i 28 grudnia zadzwonił mój agent. Powiedział: "Otto, bądź gotowy, bo w każdej chwili może zadzwonić ktoś z Legii, która jest zainteresowana transferem". Od tamtej pory byłem w pełnej gotowości, pilnowałem, żeby telefon był zawsze naładowany, zawsze w kieszeni, a dzwonek ustawiony na maksymalny pułap - przyznał Hindrich.
- W Sylwestra zadzwonił Maciej Kowal, nowy trener bramkarzy Legii, żeby się poznać. Opowiadał, jak pracuje, pytał o moje przyzwyczajenia, mentalność i inne kwestie. Rozmawialiśmy godzinę, byłem przekonany, że będzie nam się dobrze pracowało. Potem rozpoczęły się dwa stresujące dla mnie tygodnie, bo 2 stycznia rozpocząłem z Cluj przygotowania do sezonu - dodał.
- Agent powiedział, żebym jak najwięcej dowiedział się o Legii, choć jeszcze nie było pewne, czy trafię do Warszawy. Ale codziennie miałem być gotowy na sygnał, że lecę do Hiszpanii, gdzie trenowała wtedy Legia. To było trudne, ćwiczyłem z Cluj, a myślami byłem w klubie ze stolicy Polski. Legia nie potrzebuje być przedstawiana w Europie, jest znana i kiedy tylko usłyszałem o ofercie z Warszawy, chciałem dołączyć do drużyny jak najszybciej - powiedział.
Wiosną Hindrich zdołał wygrać rywalizację z Kacprem Tobiaszem i to on regularnie broni w Ekstraklasie. W rozmowie z TVP Sport podkreśla, że na razie nie myśli o kolejnej zmianie klubu.
- Nie myślę w taki sposób, ani nie planuję, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. A może zostanę w Legii do końca karierę, a może nie? Na razie chcę tu grać, wygrywać i zdobywać trofea. Moim ulubionym klubem spoza Rumunii jest Arsenal - zadeklarował.