Idą zmiany w Widzewie. "Dobrzycki tego nie daruje"

Łukasz Masłowski jest kandydatem do objęcia funkcji dyrektora sportowego Widzewa Łódź. Na kanale Meczyki do możliwych przetasowań w tym klubie odniósł się Piotr Koźmiński.
Widzew w ciągu ostatniego sezonu wydał dziesiątki milionów złotych na nowych piłkarzy. Mimo tego utrzymanie w Ekstraklasie zapewnił sobie dopiero w ostatniej kolejce.
W klubie sporo działo się także w gabinetach. Jesienią odszedł Mindaugas Nikolicius, który był dyrektorem sportowym Widzewa. Do klubu przyszli Dariusz Adamczuk, który objął funkcję pełnomocnika zarządu ds. sportu, i dyrektor ds. pionu sportowego Piotr Burlikowski.
Wkrótce możliwe są kolejne zmiany. Regularnie do pracy w Widzewie jest przymierzany Łukasz Masłowski. Obecny dyrektor sportowy Jagiellonii w przeszłości był związany z łódzkim klubem. Grał w nim jako piłkarz, w przeszłości pracował też tam jako dyrektor sportowy.
- To nie nowość, że jest taki temat. Nie jest tak, że papier został podpisany i to jest na 100 proc. pewne. To się cały czas toczy, może się to wydarzyć, ale z tego, co słyszę, jeszcze żadnych finalnych decyzji nie ma - wyjaśnił Koźmiński.
- Kibice Widzewa, którzy dali wiarę tej informacji, już zacierali ręce, kogo Masłowski sprowadzi do klubu. Dyrektorzy sportowi nie lubią przychodzić ad hoc. Każdy z nich powie, że zimowe okienko przygotowuje się latem, a letnie - zimą. Wydaje mi się, że nie jest możliwe, by Masłowski przyszedł teraz i porzucił Jagiellonię. Jeżeli już, to - moim zdaniem - jesienią. I pierwszym jego okienkiem w Widzewie byłoby to zimowe - dodał dziennikarz.
Jego zdaniem prędzej czy później dojdzie do zmian w klubie. Dni Adamczuka w Łodzi uznaje za policzone.
- Myślę, że Robert Dobrzycki nie daruje mu Bukariego i tego, że Widzew do ostatniego meczu drżał o utrzymanie - podsumował Koźmiński.
Oglądaj program o sytuacji w Widzewie na kanale Meczyki:
