Jakubas wytoczył armaty przeciwko Frankowskiemu. "Kiedyś po pijaku biegał ze znakiem drogowym"

Jakubas wytoczył armaty przeciwko Frankowskiemu. "Kiedyś po pijaku biegał ze znakiem drogowym"
Kacper Pacocha / PressFocus / pressfocus
Zbigniew Jakubas nie przebierał w słowach. Właściciel Motoru Lublin ma pretensje do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji i... sędziego Bartosza Frankowskiego. Arbitra zaatakował po tym, jak ten podyktował rzut karny przeciwko jego drużynie.
Motor w niedzielę wieczorem opublikował komunikat o wstrzymaniu sprzedaży biletów na mecz z Lechem, który odbędzie się 2 maja. Klub podał, że ze względu na zły stan murawy może przenieść spotkanie na inny obiekt.
Dalsza część tekstu pod wideo
Sytuacja jest patowa, bo MOSiR w Lublinie na razie nie zamierza wymienić murawy. Chce jedynie przeprowadzić prace naprawcze. Jakubasa to nie zadowala.
- Nikt poza bieżącym dosiewaniem i jakimiś pracami pielęgnacyjnymi nic więcej z tym nie robił. Ale ta trawa ma już siedem lat. Trzeba też pamiętać, że drugi rok z rzędu grało tu Dynamo Kijów, które rozegrało kilka meczów, również jesienią, w trudnych warunkach. W tym roku, dwa tygodnie temu, grała tu jeszcze młodzieżówka U20. Jestem w tej chwili bardzo rozżalony, bo włożyłem mnóstwo wysiłku w to, żeby wyciągnąć ten klub z trzeciej ligi do Ekstraklasy. Jak było widać wczoraj, Motor miał przewagę nawet nad wielkim mistrzem - mówił Jakubas w rozmowie z portalem tvpsport.pl.
Lublinianie w niedzielę zremisowali u siebie z Rakowem Częstochowa 1:1. "Medaliki" wyrównały dopiero w doliczonym czasie gry. Gola z rzutu karnego strzelił wtedy Jonatan Brunes.
Jakubas nie ukrywał swojego rozgoryczenia w związku z tą sytuacją. Jego zdaniem sędzia Bartosz Frankowski nie powinien dyktować rzutu karnego za faul Jakuba Łabojki na norweskim napastniku.
- Oglądaliśmy wczoraj w kilka osób powtórki tej sytuacji z karnym. Przypomnę, że ten sam sędzia, który kiedyś w Lublinie po pijaku biegał ze znakiem drogowym, sędziuje nam ten mecz. To już robi się naprawdę kuriozalne. W 90. minucie dyktuje się przeciwko nam rzut karny, kiedy wielki Raków Częstochowa nie jest w stanie wygrać z Motorem. To po prostu wygląda tak, jakby mu pomóc. To jest oburzające. Moim zdaniem zostaliśmy skrzywdzeni. Proszę zobaczyć tę sytuację: nasz zawodnik wyskoczył i przy wyskoku musiał coś zrobić, a tamten zawodnik wszedł pod niego. To nie było żadne uderzenie. Mało tego, piłka była już po główce naszego zawodnika, więc nie było szans, żeby napastnik Rakowa jeszcze do niej dopadł - podkreślał Jakubas.
Motor na sześć kolejek przed końcem jest ósmy w tabeli. Do prowadzącego Lecha traci siedem punktów. Nad strefą spadkową ma pięć oczek przewagi.
Bartosz - Wlaźlak
Bartosz WlaźlakDzisiaj · 15:18
Źródło: tvpsport.pl

Przeczytaj również