Jeden z najdroższych, jeden z najgorszych. Za taki transfer powinny być kary

Jeden z najdroższych, jeden z najgorszych. Za taki transfer powinny być kary
Kim Price / pressfocus
W sezonie 2022/23 był bliski zdobycia potrójnej korony razem z Interem Mediolan. Po dobrych występach we Włoszech Andre Onana trafił do Manchesteru United za około 50 milionów euro. Jego kariera w Anglii układała się jednak fatalnie. Przypięto mu nawet łatkę jednego z najgorszych transferów w historii klubu. Co dziś u niego słychać?
W lipcu 2023 roku zakończyła się 12-letnia przygoda Davida de Gei w Manchesterze United. Hiszpan popełniał coraz więcej błędów i miał problemy z grą nogami, przez co działacze zdecydowali się z nim rozstać. W rezultacie "Czerwone Diabły" pilnie potrzebowały nowej "jedynki".
Dalsza część tekstu pod wideo
Posiłki miały nadejść prosto z Półwyspu Apenińskiego. Uwagę Manchesteru United przykuł Andre Onana, który razem z Interem Mediolan dotarł do finału Ligi Mistrzów i był bliski zdobycia z klubem potrójnej korony. W efekcie na konto "Nerazzurrich" trafiło ponad 50 milionów euro, a Kameruńczyk przeniósł się na Wyspy Brytyjskie.
Onana został trzecim najdroższym bramkarzem w historii. Więcej kosztowali jedynie Alisson oraz Kepa Arrizabalaga. Duża kwota transferu wiązała się z ogromnymi oczekiwaniami wobec golkipera. Dodatkowo, ówczesny trener Manchesteru United, Erik ten Hag, znał go z Ajaksu Amsterdam, przez co nadzieje były jeszcze większe.
Kameruńczyk miał pomóc "Czerwonym Diabłom" swoją odważną grą. Z uwagi na jego styl linia obrony mogła zostać ustawiona znacznie wyżej. On sam dobrze grał nogami i miał brać udział w rozegraniu. Było jeszcze kilka aspektów, w których Onana teoretycznie wypadał lepiej od De Gei. Wraz z jego kilkoma pierwszymi występami wszystkie predykcje trafiły jednak do kosza.
Onana tracił bramki m.in. z powodu swojego wysokiego ustawienia, które wskazywano jako jego atut. Rzecz jasna popełniał błędy także w innych płaszczyznach. Wydaje się, że kibice mają mu złe przede wszystkim sytuacje, w których powinien z łatwością interweniować, a ostatecznie musiał wyciągać piłkę z siatki.
Kameruńczyk nie radził sobie z rozegraniem, rzutami rożnymi i nie cieszył się zaufaniem obrońców. Napytał sobie biedy także swoim zachowaniem. Przykładowo, po tym, jak przed dwumeczem z Olympique’em Lyon w Lidze Europy były zawodnik Manchesteru United, Nemanja Matić, nazwał go jednym z najgorszych bramkarzy w historii klubu, ten ostentacyjnie próbował pokazać, że komentarze Serba są mu obojętne, a następnie zawalił przy golu na 2:2 w doliczonym czasie gry.
Na tym nie koniec listy wstydu Onany. Manchester United nie wywalczył w ubiegłym sezonie awansu do Ligi Mistrzów, przez co zgodnie z zapiskami kontraktowymi gaża Kameruńczyka została obniżona o 25 procent. Nowa kwota nie była dla niego satysfakcjonująca. Golkiper postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Po fatalnych rozgrywkach i urazie, który wykluczył go z kilku pierwszych meczów nowego sezonu, zażądał podwyżki, czym podpadł władzom.
Niedługo później bramkarz dolał oliwy do ognia kompromitującym występem, który być może przesądził o jego losach na Old Trafford. Wrócił do składu 27 sierpnia na mecz z czwartoligowym Grimsby Town w Pucharze Ligi Angielskiej. W jego trakcie zaprezentował fatalną dyspozycję, zaliczył kilka koszmarnych błędów i nie popisał się w serii jedenastek. Ostatecznie "Czerwone Diabły" odpadły z rozgrywek po porażce w rzutach karnych, a przygoda Onany w Anglii była naznaczona wstydliwym występem.
Po słabym spotkaniu Manchester United za wszelką cenę starał się pozbyć Kameruńczyka i ostatecznie dopiął swego. W połowie września 29-latek został wypożyczony do Trabzonsporu. Nad Bosforem zdołał odbudować swoją formę. Co prawda, nie przełożyło się to na czyste konta, bo w 13 występach ma ich zaledwie trzy, jednak trzeba przyznać, że gra lepiej niż na Wyspach Brytyjskich. W jednym z meczów udało mu się nawet zaliczyć asystę.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Dyskusja

Przeczytaj również