Kamiński mógł wrócić do Lecha. Ujawnił, co stało się w negocjacjach

Marcin Kamiński tego lata trafił do Wisły Płock, z którą przezimował na pozycji lidera Ekstraklasy. Jego historia wcale jednak nie musiała się tak potoczyć, bo wzbudzał zainteresowanie m.in. Pogoni Szczecin i Lecha Poznań. Były reprezentant Polski opowiedział o tym na kanale Foot Truck.
Środkowy obrońca “Nafciarzy” w tym sezonie jest podporą defensywy zespołu Mariusza Misiury. Zanim jednak trafił do Płocka, znalazł się na liście życzeń innych ekstraklasowych klubów. Pierwsza do zawodnika, który był wolnym graczem po wygaśnięciu kontraktu z Schalke, zgłosiła się Pogoń.
- Trener Kolendowicz był bardzo zainteresowany. Chciał mnie widzieć u siebie, ale też potem mówił mi, jak wygląda sytuacja - przyznał Kamiński.
Z jego przenosin do Szczecina nic nie wyszło. Fiaskiem zakończyły się też jego kontakty z Lechem, którego jest wychowankiem.
- Początkowo wyglądało to fajnie. Dobra, będziemy rozmawiać, ale chyba jednocześnie trwały negocjacje z Mateuszem Skrzypczakiem odnośnie jego powrotu do Poznania. Klub zdecydował, że chce zainwestować w kogoś młodszego. Chłopaka, który zadebiutował w reprezentacji, był najlepszym obrońcą ligi poprzedniego sezonu. To są rzeczy, które są normalne. Rozumiem, tylko czasem można o tym powiedzieć otwarcie - stwierdził Kamiński.
Ostatecznie 34-latek wylądował w beniaminku Ekstraklasy. Nie był to oczywisty wybór, ale okazał się strzałem w dziesiątkę.
- Rozmawialiśmy z żoną w domu i chciałem do końca czerwca podjąć tę decyzję, żeby móc się przygotować i normalnie wejść w sezon. Rozmowy z trenerem Misiurą czy dyrektorem Kucharskim były takie, że od razu mnie przekonały. Spojrzeli na mnie jak na zawodnika, który może tej drużynie coś dać i pomóc - podsumował Kamiński.
Kamiński w barwach Wisły Płock rozegrał już 21 meczów, w których za każdym razem pojawiał się w wyjściowej jedenastce. Strzelił dwa gole. Jego zespół po 20 kolejkach zajmuje drugie miejsce z dwoma punktami straty do liderującej Jagiellonii Białystok.
Oglądaj Foot Truck z Marcinem Kamińskim:
