Kamiński odpowiedział na krytykę. Mocno zaskoczył
Jakub Kamiński rozegrał świetny mecz przeciwko Milanowi. Po ostatnim gwizdku odniósł się do krytyki, która spadła na niego w ostatnim czasie.
W środę Benfica pokonała na wyjeździe AC Milan 2:0 w fazie ligowej Ligi Europy. Show podczas meczu skradł Jakub Kamiński. Polak uczestniczył w obu akcjach bramkowych swojej drużyny. Najpierw asystował przy trafieniu Dodiego Lukebakio, a następnie sam trafił do siatki.
Dla 24-latka był to pierwszy występ w wyjściowym składzie "Orłów" od 30 lipca. Przed meczem z Milanem rozegrał 90 minut w trzech z dziewięciu spotkań.
Niedługo po ostatnim gwizdku Kamiński odniósł się do krytycznych komentarzy, które pojawiały się przed spotkaniem na San Siro. Podczas wywiadu podszedł do nich z pokorą.
- To oczywiście normalne spotykać się z krytyką, gdy nie gram dobrze albo nie pokazuję pełni swoich możliwości... To normalne, każdy kibic czy dziennikarz może krytykować. Nie stanowi to dla mnie problemu. Wiem, że moja forma nieco spadła. Muszę też pracować nad przygotowaniem fizycznym. Uważam, że obecnie jest ono dobre - potrafię lepiej zaprezentować pewne elementy gry i jestem na właściwej drodze. Jestem bardzo szczęśliwy, przyjechaliśmy tutaj i wygraliśmy 2:0. To był świetny występ całego zespołu. Zapisaliśmy się w historii, bo Benfica nigdy wcześniej nie pokonała Milanu, więc jestem zachwycony dzisiejszym dniem - powiedział.
"Kamyk" wypowiedział się także nt. swoich relacji z innymi zawodnikami Benfiki. Stwierdził, że są one bardzo dobre.
- Są bardzo dobre. Jesteśmy zgraną grupą. Poczyniliśmy znaczne postępy w grze obronnej, szukając jednocześnie okazji do kontrataków. Oczywiście mieliśmy w tym meczu świetne momenty dzięki indywidualnym umiejętnościom zawodników, ale rozwinęliśmy się jako zespół. Szansę pokazania, że są gotowi pomóc drużynie, otrzymali dziś nawet ci gracze, którzy dotychczas nie mieli zbyt wielu okazji do gry. Wygraliśmy kilka meczów z rzędu i chcemy tę passę kontynuować. Marco Silva i Benfica potrzebują każdego zawodnika i to jest najważniejsze - dodał.