Kilkadziesiąt osób rannych. Fatalny bilans po meczu mundialu

Fatalny bilans po spotkaniu Norwegia - Anglia. Kilkadziesiąt osób zostało rannych w wyniku zamieszek.
Mistrzostwa świata nie zamierzają się zatrzymywać. W sobotę Anglia wygrała z Norwegią 2:1 w ćwierćfinale światowego czempionatu. Na trafienie Andreasa Schjelderupa dubletem odpowiedział Jude Bellingham.
W Anglii kibice powstrzymali się od używania przemocy. Inaczej było w Norwegii. Według Verdens Gang w wyniku zamieszek rannych zostało kilkadziesiąt osób.
W centrum Oslo fani postanowili odpalić świece dymne. Jeden ochroniarz został trafiony racą. Wymagał pomocy medycznej. Policjanci aresztowali kilkanaście osób. Mają one stanąć przed sądem.
Na izby przyjęć w stołecznych szpitalach zgłosiło się 45 osób. W innych regionach kraju także doszło do przypadków przemocy, najpoważniejsza sytuacja miała miejsce w Stavanger.
Doszło tam do bójki gangów. Mogło wziąć w niej udział kilkadziesiąt osób. Obrażenia odniosło czterech mężczyzn. Policjanci trafili na trop jednego podejrzanego. Oprócz tego w mieście pobito również dwie osoby.
W Trondheim doszło do awantury z udziałem dwóch osób, zaś w Vestvagoy - do bijatyki z udziałem sześciu osób. Incydenty odnotowano też w Harstad, Mosjoen, Skien oraz Tromso.
Mundial zakończy się w przyszły weekend. We wtorek i w środę odbędą się półfinały, w sobotę - mecz o trzecie miejsce, z kolei w niedzielę - spotkanie finałowe.