Kolejna niespodzianka na MŚ! Niesamowity kopciuszek znów to zrobił, co za mecz

Kolejna niespodzianka na MŚ! Niesamowity kopciuszek znów to zrobił, co za mecz
IMAGO / pressfocus
Niesamowici są piłkarze Republiki Zielonego Przylądka! W drugim swoim spotkaniu na MŚ zremisowali 2:2 z Urugwajem. Zatrzymali więc kolejnego po Hiszpanii faworyta. Ależ to był mecz!
Obie drużyny rozpoczęły grę na MŚ od remisów. Urugwaj rozczarował z Arabią Saudyjską (1:1), a Republika Zielonego Przylądka sensacyjnie urwała punkty Hiszpanii, nie dając sobie strzelić choćby gola. Kapitalnie bronił 40-letni Vozinha, który przeciwko Urugwajowi wyszedł oczywiście w podstawowym składzie. Tym razem z wyjątkowym wsparciem z trybun - na mecz przyjechała mama bohaterskiego bramkarza.
Dalsza część tekstu pod wideo
W 5. minucie w protokole sędziowskim zapisał się Sidny Lopes Cabral, który brutalnie potraktował jednego z rywali i złapał żółtą kartkę. Urugwaj miał problem, by odpowiednio wejść w mecz, rywale mocno im przeszkadzali, wybijając z rytmu w każdej fazie gry.
W 21. minucie zapachniało sensacją - Kapowerdeńczycy trafili na 1:0! Faul na kartkę popełnił Bentancur. Do rzutu wolnego podszedł Kevin Pina i uderzył mocno, sprytnie, po ziemi, wykorzystując koszmarnie ustawiony mur i spóźnioną reakcję Fernando Muslery. Piłka wpadła do siatki!
Wyspiarze oszaleli z radości. Był to ich pierwszy gol w historii występów na mistrzostwach świata. Trener Urugwaju Marcelo Bielsa nie mógł uwierzyć w to, co się stało.
Jego piłkarze długo zbierali się, by wejść na właściwe obroty. Zbliżała się przerwa, a Vozinha generalnie był bezrobotny. Kapowerdeński mur w końcu jednak pękł. W 44. minucie Urugwaj trafił na 1:1.
Gol był dość kuriozalny. Po wrzutce w pole karne,Lopes Cabral uderzył głową w stronę swojej bramki, piłka odbiła się od słupka, zaskoczyła Vozinhę i spadła tuż pod nosem Maxi Araujo. Ten okazji nie zmarnował i wyrównał wynik.
Jeszcze przed przerwą zrobiło się 2:1. Doskonale dośrodkował Ugarte, zgrał Araujo, a niepilnowany Canobbio pokonał Vozinhę. W kilka minut Urugwajczycy odwrócili rezultat.
Druga połowa nie rozpieszczała, aż w końcu Republika Zielonego Przylądka znów zaskoczyła faworyta! W 61. minucie gola na 2:2 strzelił dopiero co wprowadzony na boisko Helio Varela.
Bramka była jak z urugwajskiego koszmaru. Olivera fatalnie zagrał piłkę w środek, tam sytuację nieudolnie próbował ratować Muslera, a Varela perfekcyjnie przymierzył i trafił na remis.
W 68. minucie Urugwaj pokonał Vozinhę, jednak bramka została anulowana. Piłka po strzale jednego z Urugwajczyków odbiła się od obrońcy Capo Verde, trafiła w słupek, Vozinha ją złapał, wypuścił, padł gol, ale koniec końców wcześniej w akcji miał miejsce ofsajd.
Urugwajczycy szukali trzeciej bramki, swoje szanse mieli Valverde, Canobbio czy wprowadzony z ławki Darwin Nunez, lecz nie znaleźli drogi do siatki. Kapowerdeńczycy utrzymali remis, zresztą sami też potrafili postraszyć faworyta. Kapitalny, emocjonujący, pełen zwrotów akcji mecz zakończył się wynikiem 2:2! Kapitalną historię pisze dzielna Republika Zielonego Przylądka.

Przeczytaj również