Kompletna pomyłka Barcelony. Piłkarz-skandalista, który wymachiwał bronią. Niebywałe, co dziś robi

Kompletna pomyłka Barcelony. Piłkarz-skandalista, który wymachiwał bronią. Niebywałe, co dziś robi
Mikel Trigueros / pressfocus
Przez długie lata był ważnym ogniwem Atletico Madryt. Po transferze do FC Barcelony kompletnie jednak zawiódł. Arda Turan nie dojechał z formą, ale również nabroił poza boiskiem. W jego życiu kontrowersji nie brakowało - będziecie zdziwieni, gdzie dziś odnalazł spokój i czym się zajmuje.
Najlepszy okres w karierze Ardy Turana przypada na lata gry w Atletico Madryt. Turek rozegrał barwach "Los Colchoneros" cztery pełne sezony, będąc w każdym z nich czołową postacią. W tym czasie zaliczył 178 występów, strzelił 22 gole i zanotował 32 asysty. Razem z klubem sięgnął po cztery trofea, zdobywając m.in. mistrzostwo Hiszpanii.
Dalsza część tekstu pod wideo
Luis Enrique, widząc dyspozycję pomocnika, chciał go na Camp Nou. Ówczesny prezes FC Barcelony, Josep Maria Bartomeu, zrobił wszystko, aby ściągnąć Turana i ostatecznie dopiął swego. Turek zasilił szeregi "Dumy Katalonii" na początku lipca 2015 roku. Działacze zapłacili za niego 31 milionów euro kwoty podstawowej i siedem milionów euro zmiennych.
Turan swoim agresywnym stylem gry miał zapewnić Barcelonie nową jakość w ofensywie. Problem w tym, że tuż po transferze nie mógł znaleźć się w składzie. Na klub ze stolicy Katalonii został nałożony zakaz transferowy, przez co rejestracja pomocnika nie była możliwa. W efekcie jego debiut znacząco się opóźnił.
Turek zadebiutował w szeregach FC Barcelony dopiero 6 stycznia 2016 roku, czyli około sześć miesięcy po transferze z Atletico Madryt. Zagrał w wygranym 4:1 meczu 1/8 finału Pucharu Króla przeciwko Espanyolowi. W trakcie spotkania spędził na boisku 68 minut, a następnie został zmieniony przez Ivana Rakiticia. Jego występ przeszedł bez większego echa.
Przez resztę sezonu Turan miał problemy z grą na odpowiednim poziomie. Co prawda zdarzały mu się pojedyncze przebłyski, lecz było to zbyt mało, aby stwierdzić, że prezentuje wysoką formę. Na tamten moment jego dyspozycję tłumaczono tym, że nie mógł grać przez prawie pół roku, przez co nie jest w stanie złapać meczowego rytmu. Pełnię swojego potencjału miał pokazać dopiero w kolejnych rozgrywkach.
Początek sezonu 2016/17 był w wykonaniu Turka naprawdę obiecujący. W pierwszych czterech meczach zdobył w sumie trzy bramki i zaliczył trzy asysty. Okazało się to jednak złudne. W kolejnych tygodniach pomocnik znacząco obniżył loty, przez co niektóre spotkania w całości oglądał z ławki rezerwowych. Wniosek był prosty - w wyjściowym składzie FC Barcelony nie ma dla niego miejsca. Tercet ofensywny tworzyli Leo Messi, Neymar i Luis Suarez, zaś środek pola trzymali w ryzach Sergio Busquets, Andres Iniesta oraz Ivan Rakitić. Każdy z wymienionych piłkarzy prezentował lepszą dyspozycję od Turana. W rezultacie były bohater Atletico Madryt otrzymywał szansy jedynie jako rezerwowy.
Sytuację Turana pogorszyły problemy zdrowotne, które zaczęły mu doskwierać w połowie sezonu. W pewnym momencie nie miał na co liczyć, nawet gdy był zdrowy. W efekcie od lutego do końcówki maja 2017 roku zagrał w czterech meczach. W drugim sezonie na Camp Nou, w którym miał poradzić sobie lepiej, wystąpił w sumie w 30 spotkaniach, w których rozegrał niecałe 1900 minut, zdobył 13 bramek i zanotował siedem asyst.
Początek końca Turka w FC Barcelonie miał miejsce po starcie sezonu 2017/18. Miejsce Luisa Enrique na stanowisku szkoleniowca pierwszej drużyny zajął Ernesto Valverde. Nowy trener kompletnie skreślił pomocnika, nie dając mu ani krzty zaufania. Turan doznał jeszcze kontuzji śródstopia, przez którą pauzował dwa miesiące. W rezultacie przez pierwszą rundę rozgrywek nawet nie powąchał boiska. Stało się jasne, że musi odejść.
- Valverde sprawił, że poczułem się urażony. Powiedział, że da mi szansę, ale tego nie zrobił. Wszystko było w porządku, gdy był Luis Enrique - mówił Turan w wywiadzie dla beIN Sports Turkey.
W styczniu 2018 roku Turan został wypożyczony na okres dwóch lat do tureckiego Basaksehiru. Jego pobytu nad Bosforem nie można zaliczyć do udanych. W debiutanckim sezonie złapał kontuzję, która wyłączyła go z gry na kilka tygodni, a następnie znalazł się w samym centrum skandalu. W maju w meczu z Sivassporem wyleciał z boiska po tym, jak znieważył i popchnął sędziego asystenta. Niedługo później krajowa federacja zawiesiła go na dziesięć spotkań.
Turan opuścił dwa mecze sezonu 2017/18 i osiem spotkań kolejnych rozgrywek. Po powrocie do kadry często nie łapał się do składu, a gdy już grał - po prostu nie zachwycał. W październiku 2018 roku po raz kolejny znalazł się w samym centrum kontrowersji. Podczas zabawy w klubie nocnym wdał się w bójkę z tureckim piosenkarzem, Berkayem Sahinem, i złamał mu nos. Później pojawił się pod szpitalem, do którego trafił artysta, z bronią w ręku i oddał strzały w ziemię, wywołując panikę wśród pacjentów.
Po całym zajściu Turek stawił się przed sądem, który skazał go na karę dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu za strzelanie z broni w celu wywołania paniki, nielegalne posiadanie broni i umyślne spowodowanie obrażeń. Po incydencie Turan zmagał się jeszcze z kilkoma kontuzjami i w styczniu 2020 roku wrócił do Barcelony.
Było jasne, że pomocnik nie ma czego szukać w stolicy Katalonii. Turan przeczekał siedem miesięcy do zakończenia kontraktu i odszedł za darmo do Galatasaray. Reprezentował barwy tureckiego giganta przez prawie dwa lata i w 2022 roku odwiesił buty na kołek. Kilka miesięcy później postawił pierwsze kroki jako trener, stając na czele Eyupsporu. Razem z klubem wywalczył awans do krajowej elity i w lipcu minionego roku odszedł do Szachtara Donieck. Ukraiński zespół radzi sobie pod jego wodzą bardzo dobrze, zdobywając średnio 2,06 punktu na mecz.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.
Filip - Węglicki
Filip WęglickiDzisiaj · 16:21
Źródło: beIN Sports Turkey

Przeczytaj również