Koniec sezonu dla gwiazdy Widzewa! Vuković przekazał złe wieści

Koniec sezonu dla gwiazdy Widzewa! Vuković przekazał złe wieści
Artur Kraszewski / pressfocus
Widzew Łódź wygrał 2:0 z Motorem Lublin w niedzielnym meczu PKO BP Ekstraklasy. Problemem dla Aleksandara Vukovicia jest jednak kontuzja Lukasa Leragera. O szczegółach szkoleniowiec opowiedział na konferencji prasowej.
Postawa Widzewa w tym sezonie jest dużym rozczarowaniem. Nie ukrywali tego łódzcy kibice. W niedzielę Widzew wygrał jednak z Motorem 2:0 i przynajmniej na chwilę wydostał się ze strefy spadkowej.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Wygraliśmy mecz, ale również zdaliśmy niełatwy egzamin. Okoliczności i atmosfera na stadionie – nawet jak uzasadniona – a także sytuacja w tabeli i przeciwnik, były trudne. Nie jesteśmy w super sytuacji, ale to spotkanie udowodniło, że nie jesteśmy bez szans i jak ktoś nas skreślił to udowodniliśmy, że zrobiono to za wcześnie. Pokazaliśmy dzisiaj charakter - powiedział Vuković na konferencji prasowej, cytowany przez Widzewtomy.net.
- Mówiliśmy, że trzeba zmienić mentalność i po zdobyciu bramki mieliśmy szukać drugiej, a nie cofać się i bronić. To się udało. Cieszy, że nie straciliśmy dzisiaj bramki i dosyć pewnie wygraliśmy to spotkanie. Po każdym meczu można zawsze postawić jakieś "ale". Ciężko jest oceniać tę drużynę, bo inaczej się chodzi po górach w dwudziestu pięciu stopniach na plusie, a inaczej, kiedy jest poniżej zera i sporo śniegu - stwierdził.
Spotkania z Motorem nie dokończył Lukas Lerager. Vuković nie ukrywał, że kontuzja pomocnika wygląda na poważną. Prawdopodobnie piłkarza nie zobaczymy na boisku do końca sezonu.
- Dla Lukasa Leragera to chyba koniec sezonu. Zagrał dzisiaj bardzo dobry mecz, ale uraz wygląda na poważniejszy niż się wydawało i najprawdopodobniej w tym sezonie nie będę mógł już z niego skorzystać. Nie wiemy na razie, co z urazem Przemysława Wiśniewski, ale nie wygląda to poważnie - ujawnił.
- Myślę, że dzisiaj błędy sędziego nie wpłynęły na wynik, bo wygraliśmy zasłużenie. Moja nerwowość nie wynikała z pracy sędziego - zakończył szkoleniowiec Widzewa.

Dyskusja

Przeczytaj również