Kontrowersje przy pożegnaniu Lucescu. "Wstyd"
Upamiętnienie Mircei Lucescu zostało zakłócone przez problemy techniczne. Głos po wpadce zabrał Urząd Miasta.
W trakcie baraży o awans na mundial Mircea Lucescu prowadził reprezentację Rumunii. Jego kadra przegrała w półfinale zmagań z Turcją 0:1. Niedługo później selekcjoner zdecydował się zrezygnować ze swojej posady.
Tuż po dymisji legendarny szkoleniowiec zasłabł i trafił do szpitala. 3 kwietnia 80-latek przeszedł dwa zawały serca, a w nocy z 4 na 5 kwietnia został wprowadzony w stan śpiączki.
Lekarzom nie udało się uratować życia Rumuna. Placówka w Bukareszcie przekazała, że Lucescu odszedł w miniony wtorek około 20:30.
Szkoleniowiec został pożegnany w sobotę przed starciem FCSB z Otelul Galati. Jego upamiętnienie nie przebiegło jednak zgodnie z planem.
Podczas minuty ciszy na telebimie stadionu w Bukareszcie wyświetlono podobiznę Lucescu. Ekran był jednak uszkodzony, przez co fragmenty jego twarzy nie były widoczne.
Po wpadce organizatorów głos zabrał producent programu Digi Sport Special, Vali Moraru. Po jego słowach dział prasowy Urzędu Miasta Bukareszt wydał oświadczenie.
- Zdjęcie już krąży, ale postanowiłem go nie publikować. Przynosi ono wstyd rumuńskiej piłce nożnej i administracji publicznej rumuńskiego sportu. To zdjęcie z chwili ciszy - mówił Moraru.
- Problemy z elektroniczną tablicą wyników na stadionie wynikają głównie ze zużycia sprzętu obsługującego jej wyświetlanie. Dlatego, aby rozwiązać te problemy, konieczna jest wymiana ekranów LED na nowe, nowoczesne, nowej generacji - brzmiał komunikat Urzędu Miasta.