Kosmiczny występ kadrowicza, pachnie grubym transferem. "Szkoda tkwić w tym bagnie" [POLACY ZA GRANICĄ]

Kosmiczny występ kadrowicza, pachnie grubym transferem. "Szkoda tkwić w tym bagnie" [POLACY ZA GRANICĄ]
Tomasz Folta / pressfocus
Mateusz - Hawrot
Mateusz HawrotDzisiaj · 06:50
Nie mogliśmy narzekać na nudę w związku z występami polskich piłkarzy w minionym tygodniu. Najwięcej działo się w europejskich pucharach, ale i weekendowe mecze przyniosły sporo emocji. Jest kilku kandydatów do miana biało-czerwonego zawodnika tygodnia.
Zaczynamy tradycyjnie od konkretów, czyli liczb w ofensywie.
Dalsza część tekstu pod wideo

GOLE I ASYSTY

Nietykalny Zieliński

Słodko-gorzki tydzień ma za sobą Piotr Zieliński. A właściwie gorzko-słodki, bo zaczął go gorzej, a zakończył lepiej, Po kolei - we wtorek Inter podejmował Arsenal w Lidze Mistrzów. Cristian Chivu dokonał zmian w składzie, ale Polaka nie ruszył. Ten miał dwie różne połowy. W pierwszej odpowiedzialny był głównie za defensywę, harował w tyłach, do przodu zrobił coś konkretnego właściwie dopiero tuż przed przerwą. W drugiej się przebudził, wykonał kilka efektownych, przeszywających obronę londyńczyków podań. Po upływie godziny gry “Nerazzurri” mieli okres naprawdę udanych dziesięciu minut, goniąc wynik - spora w tym zasługa “Ziela”. Uczestniczył w atakach, grał kombinacyjnie, słał kolejne “ciasteczka”. Gola na 2:2 nie udało się jednak zdobyć. W 82. minucie polski pomocnik opuścił boisko.
Włoskie media podkreśliły, że był to “niezwykle trudny mecz” dla Zielińskiego, a goście narzucili naprawdę wysokie tempo, choćby w pressingu, co sprawiało mu i kolegom duże problemy. Problemy pojawiły się też na starcie kolejnego, sobotniego spotkania przeciwko Pisie w Serie A. Zapachniało sensacją, bo to outsider prowadził po 23 minutach 2:0 na Stadio Giuseppe Meazza. Inter powstał z kolan tuż przed przerwą - zdobył trzy bramki w kilka minut, a pierwsza z nich była autorstwa “Ziela”. Reprezentant Polski najpierw wywalczył, a potem zamienił na gola rzut karny.
Mediolańczycy wygrali finalnie 6:2. Zieliński zebrał rzecz jasna dobre noty we włoskich redakcjach.
- W pierwszym fragmencie horroru był jedynym graczem Interu, który nie zbłądził. Potem wstrząsnął drużyną, wywalczył rzut karny i wykorzystał go z charakterem. Zgrabne i przekonujące zagrania, drybling i pomysły. Jest nietykalny w środku pola - piał z zachwytu serwis Tuttomercatoweb. - Chivu powierzył mu klucze do drużyny po kontuzji Calhanoglu i wcale nie wydawało się to złym pomysłem. Z każdą piłką radził sobie mistrzowsko - wtorówał portal fcinter1908.it.
Trzymamy kciuki, by “Zielu” kontynuował dobre występy i szykował się do marcowych baraży o udział Polski w MŚ. Im więcej kadrowiczów w formie, tym lepiej.

“Lewy” zszokował, potem zirytował kibiców

Swój dorobek strzelecki w ostatnich dniach poprawił także Robert Lewandowski. Pod nieobecność kontuzjowanego Ferrana Torresa dwukrotnie wyszedł w podstawowym składzie Barcelony i zdobył dwie bramki. Sęk w tym, że jedną samobójczą. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeden z piłkarzy Slavii Praga uderzył głową, piłka odbiła się od barku “Lewego” i zaskoczyła Joana Garcię.
W drugiej odsłonie RL9 się zrehabilitował, trafiając do właściwej siatki. Nieco na raty, jednak z najbliższej odległości wpisał się na listę strzelców. Był to jego pierwszy gol w tym sezonie Ligi Mistrzów. “Barca” triumfowała 4:2.
- Poprawił się. Przy rzucie rożnym strzelił "swojaka", nie bronił dobrze. Pierwsza połowa była bezbarwna, ale w drugiej było lepiej - stwarzał sytuacje i ostatecznie został nagrodzony bramką. Tym razem dla dobrego zespołu - napisali w katalońskim Sporcie. - Wszystko szło nie tak, jak powinno: samobójczy gol, minimalny spalony, który doprowadził do nieuznanego gola De Jonga. Ale wielcy nigdy się nie poddają: oszałamiający gol, będący wyrazem czystej zwinności, godny młodego zawodnika, ostatecznie trafił w ręce 37-letniego napastnika - to słowa redakcji Mundo Deportivo.
W weekend Lewandowski dostał 90 minut z najgorszym w lidze hiszpańskiej Realem Oviedo. Bezpośredniego udziału w zwycięstwie 3:0 jednak nie miał - strzelali i asystowali inni. Przez sporą część spotkania niewidoczny, dostawał mało podań, nie mógł się odnaleźć ani, jak już doszedł do sytuacji strzeleckiej, zaskoczyć bramkarza gości.. Delikatnie mówiąc, szału nie było, co dość ostro ocenili kibice w mediach społecznościowych, jak i dziennikarze.
- Barcelona często nie dostrzegała swojej "dziewiątki". Był uwięziony między środkowymi obrońcami Realu Oviedo. Jednocześnie nie wykorzystał podań Casado czy Olmo - czytamy. - Ledwo angażował się w grę. Miał parę klarownych okazji, ale ich nie wykorzystał - zauważyli w mediach.
Teraz przed Barceloną wieńczący fazę ligową Champions League pojedynek z FC Kopenhaga. Dodajmy, że Wojciech Szczęsny nie podniósł się z ławki i nie zanosi się, by w najbliższym czasie podniósł. Może być za to pewny “dwójki” za plecami Garcii, bo klub opuścił wreszcie Marc-Andre ter Stegen.

Zalewski odpalił turbo

Rozpędza się Nicola Zalewski. Raffaele Palladino regularnie korzysta z usług reprezentanta Polski, a ten daje Atalancie coraz więcej. W Lidze Mistrzów zaczął od idealnej asysty na głowę Gianluki Scamacci. Centra pierwsza klasa:
“La Dei” szło nieźle, ale po zejściu Zalewskiego w 66. minucie straciła dwa gole i ostatecznie przegrała z Athletikiem Bilbao 2:3. Rehabilitacja nastąpiła na krajowym podwórku - ekipa z Bergamo znokautowała 4:0 Parmę, a polski atakujący dołożył do tego cegiełkę. W 14. minucie ładnie zmylił Saschę Britschgiego w polu karnym. Zawodnik Parmy dał się przedryblować, po czym sfaulował Polaka, co nie umknęło uwadze arbitra. “Jedenastkę” wykorzystał Scamacca.
- Sprytny i reaktywny, konsekwentny w ataku i nie zapominał o obronie, gdy było to potrzebne. Wywalczył rzut karny otwierający wyrównaną wcześniej grę - pochwaliła redakcja Tutto Atalanta.
Po drugiej stronie boiska szansę gry dostał Adrian Benedyczak. Zanim Zalewski zapracował na rzut karny, “Benek” miał okazję bramkową, lecz jego główkę zatrzymał Carnesecchi. Więcej sytuacji nie było.
- Zaczął obiecująco, po czym zniknął, wciągnięty przez stoperów Atalanty. Odizolowany, osamotniony, nieudolny - napisano.

Sensacyjny kandydat do kadry?

Można się zastanawiać, kto byłby alternatywą w ataku reprezentacji Polski dla żelaznej czwórki: “Lewy”, Świderski, Buksa, Piątek. W PKO BP Ekstraklasie sygnały jesienią wysyłali Karol Czubak i Sebastian Bergier, w ligach zagranicznych ostatnio najmocniej wygląda… Mateusz Żukowski. Dotychczas prawy skrzydłowy, wahadłowy lub obrońca został przesunięty w Magdeburgu na “dziewiątkę” i radzi tam sobie wybornie. Gol strzelony w sobotę Dynamo Drezno był jego czwartym w 2. Bundeslidze z rzędu! Łącznie ma sześć trafień w siedmiu występach - to kapitalna statystyka. Bramkę 24-latka obejrzycie TUTAJ - perfekcyjne wykończenie dośrodkowania.

INNE WYDARZENIA

Koncert Casha

Może nie był to gol ani “czysta” asysta, ale Matty Cash wypracował gola dla Aston Villi w meczu Ligi Europy z Fenerbahce. Przytomnie zacentrował w pole karne, tam jeden z rywali przedłużył piłkę głową, a po chwili Jadon Sancho wpisał się na listę strzelców.
Reprezentant Polski w drugiej połowie sam mógł trafić do siatki, zabrakło niewiele, bo uderzył w słupek. Całościowo rozegrał świetne spotkanie, portal Birmingham Live uznał go MVP.
- Asystował przy golu Sancho, który otworzył wynik. Później świetnie się bawił w ostatniej tercji boisku. Po godzinie gry oddał również strzał na bramkę, który trafił w słupek Fenerbahce - napisano jako uzasadnienie noty “8” w skali 1-10.
W Premier League Cash i spółka nie wypadli z dobrych torów. Ograli 2:0 na wyjeździe Newcastle, a prawy obrońca rozegrał 90 minut i zasłużenie fetował czyste konto.

Ziółkowski zaimponował

W Lidze Europy zaprezentował się też Jan Ziółkowski. Gian Piero Gasperini wymienił całą linię obrony względem ligowej potyczki z Torino, a “Ziółka” ustawił w jej centralnym punkcie. Polak dwoił się i troił przeciwko Stuttgartowi na oczach Zbigniewa Bońka. W pierwszej połowie dał się we znaki Denizowi Undavowi i był właściwie bezbłędny. W 33. minucie kapitalnym “szczupakiem” oddalił zagrożenie we własnym polu karnym, a niedługo później celnym podaniem rozpoczął akcję bramkową. Drugą połowę rozpoczął zaś tak:
Tuż po tym “Ziółek” zanotował jedyny tego wieczoru poważniejszy błąd. Niezmordowany, Undav wziął udany rewanż za poprzednie 45 minut i pierwszy raz oszukał reprezentanta Polski. Ograł go, przepchnął, wziął na plecy i oddał groźny strzał, obroniony przez Mile Svilara. Najwyraźniej nie spodobało się to Gasperiniemu, bo w 59. minucie Ziółkowskiego zmienił doświadczony Evan Ndicka. Mimo wszystko 20-latek zdał egzamin, pamiętajmy, że to dalej nieopierzony, uczący się, rozwijający zawodnik. Kolejne szanse go budują, warto docenić progres. Niech idzie naprzód, bo drzemią w nim ogromne możliwości. Dodajmy, że w niedzielę z Milanem nie zagrał.

Kosmiczny Grabara

On znowu to zrobił! Po raz trzeci w tym sezonie Bundesligi Kamil Grabara obronił rzut karny. Wcześniej o jego sile przekonali się zawodnicy HSV i Unionu Berlin, a teraz FSV Mainz. Polak wyczuł zamiary rywala i odbił piłkę.
Wolfsburg wprawdzie przegrał 1:3, ale Grabara nie powinien mieć sobie nic do zarzucenia. Dostał najwyższą możliwą notę, “jedynkę” w skali kickera. To zresztą nie nowość, że on radzi sobie jak należy, natomiast cały zespół (12. w tabeli) wypada słabo w obronie. Co ciekawe, jak zauważył specjalizujący się w piłkarskich statystykach Cezary Kawęcki, Grabara jest w tym sezonie liderem w klasyfikacji wybronionych "jedenastek", biorąc pod uwagę bramkarzy z lig TOP5 w Europie. Trzykrotnie interweniował też Caoimhin Kelleher z Brentford.
Nie można wykluczyć, że po zakończeniu sezonu Grabara poszuka transferu do lepszego klubu. Obrazowo opisał to ekspert od Bundesligi, Marcin Borzęcki.
- Kamil Grabara (41 straconych bramek, 1 czyste konto w 19 meczach) jest bezdyskusyjnie jednym z najlepszych bramkarzy w Bundeslidze w tym sezonie. A może i najlepszym. W lecie trzeba pakować graty i szukać większej sceny, bo szkoda tkwić w tym bagnie - napisał.

Powrót z horroru

Na plusa zasługuje też Mateusz Kochalski, który znów miał powody do zadowolenia po meczu Ligi Mistrzów. Jego Karabach ograł bowiem 3:2 Eintracht Frankfurt i ma duże szanse na awans do play-offów o 1/8 finału. Znacznie gorzej idzie Łukaszowi Skorupskiemu. Doświadczony golkiper wrócił do bramki Bologni po kontuzji i dwukrotnie zawiódł. Najpierw w Lidze Europy z Celtikiem, gdzie łatwo podarował gola rywalom:
Media opisały to jako “powrót niczym z horroru”, ale czym w takim razie był wyczyn “Skorupa” z ligowego starcia przeciwko Genoi? Bologna prowadziła 2:0, a przegrała 2:3 - wszystkie bramki straciła w dziesięciu, po czerwonej kartce dla Polaka w 56. minucie. Skorupski wybiegł poza pole karne, nie trafił czysto w piłkę i spóźniony podciął przeciwnika. Werdykt - czerwona kartka.
Ze złych informacji możemy też odnotować kontuzję czołowego polskiego pechowca, Krystiana Bielika, który ostatnio wszedł na dobre do składu West Bromwich Albion. Niestety, w piątek przeciwko Derby County uszkodził bark i opuścił przymusowo boisko. Uraz złapał również Jakub Piotrowski z Udinese, mający pauzować około miesiąca. Obu graczom życzymy zdrowia!

Wyłom w polskim murze

Po kapitalnym debiucie Oskara Pietuszewskiego w niedzielę 18 stycznia (wywalczony rzut karny i czerwona kartka dla rywala z Vitorią Guimaraes) kibice mogą ostrzyć sobie zęby na jego kolejne występy. Skrzydłowy nie grał jednak w pucharach, bo zostanie zgłoszony do Ligi Europy dopiero po fazie ligowej. W roli widza oglądał, jak “Smoki” remisują 1:1 z Viktorią Pilzno. Czesi wykorzystali dziurę w biało-czerwonym murze Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka, szybko otwierając wynik. Nie popisał się pierwszy z Polaków, wsadzając na “konia” własnego bramkarza - inna sprawa, że potem swoje napsuli też inni zawodnicy Porto. Gol od [0:55]:
Kiwior szybko zabrał się za rehabilitację. Najpierw po jego główce kapitan Viktorii interweniował ręką na linii bramkowej, co skończyło się czerwoną kartką i rzutem karnym. “Jedenastki” nie wykorzystał Samu [od 3:50], ale reprezentant Polski dalej robił swoje.
- Cały czas przejawiał chęć grania do przodu. Chwilę wcześniej zdecydował się na indywidualną akcję od środka boiska. Urwał się całej drugiej linii rywala, z łatwością wszedł w pole karne i gdyby tylko jego podanie było odrobinę bardziej precyzyjne, Portugalczycy mogliby się cieszyć z wyrównującej bramki. Znów pokazał, że ma predyspozycje do posuwania akcji do przodu i trener Porto mu na to pozwala - pisaliśmy w pomeczowym komentarzu.
W końcu jedno z długich podań Kiwiora zostało zamienione na gola. W 90. minucie do siatki trafił Deniz Gul [od 89:40]. Przebieg meczu był paradoksalnie dobrą informacją dla Pietuszewskiego, bo Portugalczykom brakowało kogoś, kto wszedłby z ławki, dał impuls, rozerwał obronę Czechów. Gdyby nastolatek siedział wśród rezerwowych, z pewnością dostałby swoje minuty. Zapewne może na nie liczyć w poniedziałkowym starciu z Gil Vicente - czekamy z niecierpliwością.

Kamiński z problemami

Zadebiutował także Sebastian Szymański, który pożegnał się z Fenerbahce i dołączył do francuskiego Rennes. Trener wpuścił go na murawę kilkadziesiąt godzin po ogłoszeniu transferu. Polak dostał kwadrans i tuż po wejściu oglądał, jak Lorient strzela drugiego tego dnia gola. Maczał palce przy akcji bramkowej, ale raczej nie ze swojej winy, co szerzej opisał ekspert od Ligue 1 Michał Bojanowski.
- Wszedł przy stanie 0:1 i w pierwszej akcji był zaangażowany w stratę piłki i kontrę na 0:2. Jednak główna wina na podającym, który zagrał mu za plecy i nie udało się już Szymańskiemu wślizgiem przerwać akcji - zauważył.
Godzinę w Rennes rozegrał Przemysław Frankowski. Ekipa Polaków jest szósta w tabeli Ligue 1.
Poległo też FC Koeln Jakuba Kamińskiego, który po raz kolejny został wyznaczony do gry niżej niż zwykle. Klasyczny środkowy pomocnik to nie był i nigdy nie będzie, najwyraźniej trener Lukas Kwasniok lubi przekombinować.
***
Na koniec informacje transferowe - Pawłowie: Dawidowicz i Bochniewicz wrócili do Polski. Pierwszy podpisał umowę z Rakowem, drugi z Górnikiem Zabrze. Transferu powrotnego do USA nie zrealizował jeszcze Mateusz Bogusz, brakuje porozumienia na linii Cruz Azul - Houston Dynamo.

Przeczytaj również