Koszmarne liczby Portugalczyków. Fernandes i spółka zawiedli na całej linii
Krytyka reprezentacji Portugalii często dotyka Cristiano Ronaldo, ale od wiekowego napastnika trudno oczekiwać lepszej postawy, skoro kompletnie zawiodła druga linia drużyny Roberto Martineza. Pomocnicy, na czele z Brunem Fernandesem, rozegrali słaby turniej.
W większości meczów tegorocznego mundialu Portugalia wyszła środkiem złożonym z Joao Nevesa, Bruna Fernandesa i Vitinhi. Wyjątkiem grupowa potyczka z Kolumbią (0:0), gdy Neves rozegrał jedynie drugie 45 minut.
Żaden z pomocników nie może jednak mówić o naprawdę udanym turnieju. Konkretów w wykonaniu całej trójki było jak na lekarstwo. Fernandes zanotował asystę z Uzbekistanem (5:0), natomiast Neves strzelił DR Konga (1:1). Dość przeciętny wynik, biorąc pod uwagę, że zawodnik Manchesteru United przyjechał na mundial jako rekordzista pod względem asyst w jednym sezonie Premier League.
Również inne liczby nie bronią podopiecznych Roberto Martineza. Fernandes miał 86% skuteczności podań, przy czym 82% na połowie rywala. Zmarnował jedną dogodną sytuację. Dośrodkowywał na poziomie 22%. Jego skuteczność dryblingu wyniosła zaledwie 25%, ponadto domniemany lider Portugalczyków wygrał raptem 59% pojedynków. 15 razy na mecz tracił piłkę.
Vitinha miał więcej zadań defensywnych, chociaż też nie zdołał oczarować. Wygrał 55% pojedynków. Lepiej niż Fernandes podawał na połowie przeciwnika - 93%. Stworzył jedną okazję w całym turnieju, a na dodatek popełnił dwa błędy prowadzące do strzału.
W wypadku Nevesa znów mówimy o zawodniku ze zmarnowaną dogodną sytuacją na koncie. Gracz PSG nie wykreował również żadnej okazji, chociaż podawał ze skutecznością 94% na połowie rywala. Zaskakująco skutecznie dośrodkowywał - 50% - i nie miał błędu prowadzącego do strzału przeciwnika. Jednocześnie dość często stracił piłkę, bo pięciokrotnie na spotkanie.
Portugalia dotarła do 1/8 finału, gdzie musiała uznać wyższość Portugalii (0:1). Więcej na temat tego spotkania przeczytacie TUTAJ.